- Dlaczego wnosicie apelację? - pytamy prokuratora Lecha Tymińskiego, wiceszefa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście.
- Bo Sąd Rejonowy w Gdańsku, który w czerwcu ub. roku uniewinnił Dorotę Nieznalską od zarzutu obrazy uczuć religijnych, błędnie przyjął, że to przestępstwo można popełnić jedynie w tzw. zamiarze bezpośrednim [z premedytacją - red.]. Uważamy, że może zostać popełnione również w tzw. zamiarze ewentualnym. - odpowiedział.
- Ale sąd pierwszej instancji nie znalazł na to dowodów...
- To kwestia interpretacji. Naszym zdaniem, wystawiając w galerii instalację pt. "Pasja", pani Nieznalska chciała rozgłosu i zdawała sobie sprawę z tego co robi. Dopuszczała więc możliwość, że swoim działaniem może kogoś obrazić. Popełniła przestępstwo w zakresie co najmniej zamiaru ewentualnego - mówi prokurator Tymiński.
Nieznalska: - Nie potrafię zrozumieć, dlaczego prokurator domaga się kolejnego procesu. Postępowanie, w którym zostałam uniewinniona, było przecież bardzo długie i wyjątkowo skrupulatne. Po wałkować to od początku?
Na czwartkowa rozprawę apelacyjną artystka się jednak nie wybiera. - Nie dostałam wezwania, a moja obecność nie jest tam konieczna - tłumaczy.
Reprezentujący ją mecenas Wojciech Cieślak wierzy, że "serial niewolnica Nieznalska nie będzie kontynuowany", bo sąd okręgowy odrzuci apelację oskarżyciela i tym samym uprawomocni się wyrok uniewinniający artystkę.
Przypomnijmy, w na przełomie 2001 i 2002 roku w gdańskiej galerii Wyspa przez kilka tygodni prezentowano instalację "Pasja" autorstwa Nieznalskiej. Składał się na nią wiszący na łańcuchu metalowy krzyż, na którym autorka nakleiła fotografię męskich genitaliów oraz wyświetlany na ekranie film wideo z mężczyzną ćwiczącym na ławeczce w siłowni. 32-letnia wówczas artystka, tłumaczyła, że chce zwrócić uwagę na "chłopaków trenujących w siłowniach aż do bólu".
Już po zamknięciu wystawy, kilkoro posłów Ligi Polskich Rodzin, którzy zobaczyli fragment pracy w telewizji, zawiadomili prokuraturę. Po rocznym procesie sąd skazał Nieznalską na 120 godzin prac społecznych. Po apelacji sąd okręgowy uchylił jednak tamten wyrok. Drugi proces trwał trzy lata. Wyrok uniewinniający Nieznalską zapadł w czerwcu ub. r..
- Nie ma możliwości odpowiedzi na pytanie, czy obrażone osoby obraziłyby się również, gdyby obejrzały instalację w całości i znały intencje artystki. Nie ma także dowodów, że celem autorki było obrażanie innych osób. Wszystkie zaś wątpliwości trzeba rozstrzygać na korzyść osoby oskarżonej - uzasadniał wyrok sędzia.
Polecamy - 12 godzin w kolejce do lekarza. Upokarzające