Fot. Paweł Kozioł / Agencja GazetaSiedziba Parlamentu Europejskiego w Strasburgu
Europejscy masoni chcą założyć swe przedstawicielstwo w Brukseli, aby walczyć o zachowanie świeckości Unii Europejskiej. - Musimy wziąć się do polityki - mówi Jean-Michel Quillardet, były mistrz Wielkiego Wschodu Francji.
fot. Biblioteka Kongresu
Masońska grafika
Dla wolnomularzy, których symbolami są m.in. cyrkiel i kielnia, rygorystyczny rozdział państwa od Kościoła jest podstawą budowy szczęśliwego społeczeństwa. Dziś ten proces jest ich zdaniem zagrożony, bo związki wyznaniowe zyskują coraz silniejszy wpływ na prace Parlamentu Europejskiego oraz całej UE.
- Słyszymy wciąż, że Europa ma korzenie chrześcijańskie. My przypominamy, że ma także korzenie w starożytnej filozofii i oświeceniowym humanizmie - mówi Jean-Michel Quillardet belgijskiemu "Le Soir".
Francuzi, którzy zapoczątkowali coroczne kongresy europejskiego wolnomularstwa w 2007 r. w Strasburgu, zwracają uwagę, że wszyscy trzej przywódcy najważniejszych unijnych instytucji - José Manuel Barroso na czele Komisji Europejskiej, Jerzy Buzek w Parlamencie Europejskim oraz przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy - są chadekami. Zdaniem masonów zwiększa to wpływ idei religijnych na działania Unii. - Ponadto traktat lizboński uznaje Kościoły nie za zwykłe grupy nacisku, lecz partnerów władz UE i nakazuje im "regularny dialog" - podkreślają.
Przekonują, że wraz z rozszerzeniem Unii na Europę Środkową w UE gwałtownie wzrosła liczba krajów "przywiązanych wyłącznie do Biblii, a lekceważących Woltera". Przykłady? Europarlament debatował niedawno na temat "prześladowania chrześcijan w Europie", czyli m.in. zdejmowania krzyży w szkołach czy też narzucania legalizacji aborcji. Choć rezolucja z takimi zapisami nie miała szans na aprobatę większości eurodeputowanych, zdaniem wolnomularzy jeszcze przed kilku laty takie dyskusje w Brukseli były nie do pomyślenia. Przypominają też oni działania kościelnych dyplomatów, którym - jak przyznaje Watykan - udało się niedawno wylobbować w strasburskiej Radzie Europy odwleczenie debaty o homofobii w Europie.
Świecka lewica, która nie stroni od pewnego antyklerykalizmu, podczas wyborów z 2004 i 2009 r. istotnie straciła dużą część wpływów w europarlamencie. - Mamy wreszcie zdrową równowagę - cieszą się chadecy.
Jednak masoni z Francji, gdzie jest ich ok. 120 tys., chcą teraz pokonać niechęć europejskich lóż do wspólnego działania i namówić je do powołania wspólnego przedstawicielstwa lobbującego w Brukseli. Masoni chcą być traktowani jak inne związki wyznaniowe i światopoglądowe, z którymi jest konsultowane unijne prawodawstwo.
- Myślę, że wspólna reprezentacja masonów jest już możliwa. Gorzej pod względem finansowym. Mamy mniej pieniędzy niż Kościoły - mówi Quillardet.
Promujące ideały Oświecenia organizacje masońskie wpadły w ostry konflikt z Kościołem już u swych początków w XVIII w. Kościołowi nie podobała się ani ich tajność, ani promowanie poglądów o Bogu jako Wielkim Budowniczym nieingerującym na co dzień w losy ludzi i świata, ani zaangażowanie na rzecz wyrugowania religii ze struktur państwowych, które w XIX w. we Francji przeradzało się czasem w agresywny antyklerykalizm.
Choć do pierwszych lóż (w Wlk. Brytanii) należeli wyłącznie protestanci, to niemal od zarania ruchu w Europie szerzył się mit o wszechwładnym spisku masońsko-żydowskim. Choć nowy kodeks prawa kanonicznego z lat 80. nie zawiera już przepisu nakładającego ekskomunikę na masonów, to kard. Joseph Ratzinger (ówczesny szef Kongregacji Nauki Wiary) wydał w 1983 r. deklarację potwierdzającą, że przynależność katolika do masonerii jest grzechem ciężkim.