Lokale wyborcze otwarto o godz. 7 czasu polskiego. Głosowanie potrwa 12 godzin. Nad przebiegiem głosowania będzie czuwało prawie 3800 zagranicznych obserwatorów. W pierwszej turze wyborów z 17 stycznia różnica w poparciu dla Janukowycza i Tymoszenko wyniosła ponad 10 pkt. procentowych: głosowało na nich odpowiednio 35,32 proc. i 25,05 proc. wyborców.
Obawy destabilizacji Komentatorzy obawiają się, że jeśli w drugiej turze różnica ta zmniejszy się, przegrany kandydat może nie zaakceptować sukcesu rywala. Znawcy ukraińskiej sceny politycznej prognozują procesy sądowe i nie wykluczają protestów ulicznych. Obydwie strony przygotowywały się od dłuższego czasu do walki o wynik wyborów w sądach i na ulicach. To, czy będzie ona zaciekła, zależy jednak od tego, na ile uczciwie przebiegnie głosowanie, a przede wszystkim, jak duża będzie różnica w poparciu dla obydwojga kandydatów. Jeżeli wyniesie ona od 3 do 4 punktów procentowych, wtedy zdecydują się oni na organizację opłaconych protestów ulicznych oraz zaciekłą walkę w sądach.
W negocjacje między Wiktorem Janukowyczem a Julią Tymoszenko może wtedy zaangażować się
Rosja i Unia Europejska. Nie będą to jednak bezpośrednie mediacje, jak w 2004 roku, a raczej pośredni nacisk na obydwu kandydatów, aby znaleźli kompromis. Zarówno Moskwa, jak i Bruksela są bowiem zmęczone ciągłymi sporami ukraińskich polityków.
Kandydaci głosują, FEMEN protestuje Głosowanie przebiega na razie spokojnie. Godzinę po otwarciu lokali wyborczych w Dniepropietrowsku głosowała Julia Tymoszenko. Premier Ukrainy przyszła do urn z mężem Ołeksandrem, oraz córka Jewheniją. Tymoszenko dem1onstracyjnie przeżegnała się przed oddaniem głosu i krótko porozmawiała z mediami. -Głosowałam na nową Ukrainę, Ukrainę szczęśliwą, zamożną i europejską, w której ludzie będą szczęśliwi. Będę służyć Ukrainie całym sercem - powiedziała Tymoszenko. Zapowiedziała, że dzisiejszy dzień zamierza spędzić ze swoją rodziną.
W Kijowie - w komisji, gdzie głosuje Wiktor Janukowycz - odbył się happening feministek z grupy "Femen". Pięć dziewczyn weszło do pełnego dziennikarzy punktu wyborczego. Przy urnach feministki zrzuciły część stroju i niemal półnagie prezentowały transparenty nawołujące m.in. do "zakończenia gwałtów na państwie". Tłumaczyły dziennikarzom, że ostatnie wydarzenia polityczne na Ukrainie mogą doprowadzić do "końca demokracji". Feministki - znane z wcześniejszych podobnych akcji - przyznały, że przyszły do komisji Janukowycza, bo na niej swoją uwagę skupiły media. Twierdzą, że nie opowiadają się za żadnym kandydatem na prezydenta. Dlaczego więc nie pojechały też do Dniepropietrowska, by poprzeszkadzać Julii Tymoszenko? Okazuje się, że z przyczyn finansowych... Przedstawicielki Femenu zostały wyprowadzone z lokalu wyborczego przez milicję i zatrzymane.
"Femen" jest znany z organizacji happeningów, w ramach których obnażone aktywistki zwracają przykuwają uwagę mediów i starają się za ich pośrednictwem dotrzeć z przekazem do społeczeństwa. Oto przykład z pierwszej tury wyborów, protest w jednym z kijowskich lokali wyborczych. Na transparentach widnieją hasła "Nie sprzedawaj swojego głosu" , "Nie bądź dziwką" .
Po kilkudziesięciu minutach w kijowskiej komisji pojawił się Wiktor Janukowycz. - Jestem przekonany, że naród ukraiński zasługuje na lepsze życie i dlatego głosowałem za dobrymi zmianami, na stabilną i silną Ukrainę - mówił dziennikarzom.
Juszczenko: Będzie wam wstyd Ustępujący prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko powiedział, że obywatele będą wstydzić się wyboru dokonanego w drugiej turze wyborów prezydenckich. -Myślę, że Ukraińcom będzie wstyd za swój wybór, jednak taka jest demokracja - oświadczył Juszczenko po głosowaniu w lokalu wyborczym w centrum Kijowa, dokąd przybył z małżonką Kateryną. Juszczenko, który ubiegając się o reelekcję w pierwszej turze wyborów 17 stycznia uzyskał niecałe 6 proc. głosów, poinformował następnie, że w drugiej turze nie poprze żadnego z kandydatów.
Zdaniem komentatorów, Juszczenko, który jest ostro skonfliktowany z Tymoszenko, stawia jednak w tych wyborach na Janukowycza. Jeszcze przed pierwszą turą w ukraińskich mediach pojawił się tekst tajnego porozumienia Juszczenki z Janukowyczem, który w razie swej wygranej wyborczej miał obiecać ustępującemu prezydentowi tekę premiera w nowym rządzie. Informacje te zdementowano.
Tuż po głosowaniu w niedzielę rano Juszczenko wskazał, że obecnie najważniejszym zadaniem będzie dla Ukraińców proces przekazania władzy. - Musimy udowodnić, że potrafimy przekazywać władzę w sposób demokratyczny - podkreślił.
Spokojny początek wyborów Centralna Komisja Wyborcza Ukrainy poinformowała, że II tura wyborów rozpoczęła się spokojnie. Głosowanie rozpoczęło się bez incydentów i naruszeń, które mogą wpłynąć na wynik wyborów. Punkty wyborcze zostały otwarte bez opóźnień. - Mamy nadzieję, że tak będzie dalej - powiedział członek CKW Mychajło Ochendowski.
Jednak
Partia Regionów poinformowała, że w miastach, gdzie Wiktor Janukowycz ma największe poparcie, doszło do prowokacji przeciwko temu kandydatowi. Mieszkańcy m.in. Sewastopola, Doniecka i Zaporoża mieli odbierać telefony, w których informowano ich, że na karcie do głosowania należy nie tylko postawić krzyżyk przy nazwisku Wiktora Janukowycza, ale też wykreślić nazwisko jego konkurentki Julii Tymoszenko. W praktyce oznacza to unieważnienie głosu.
Kampania bez debat Pierwsze wyniki sondaży powyborczych, tzw. exit polls, zostaną opublikowane tuż po godz. 19 czasu polskiego, chwilę po zakończeniu głosowania.
Od 17 stycznia Janukowycz i Tymoszenko skupili się na umocnieniu swoich pozycji w regionach, gdzie zdobyli wtedy największe poparcie. Kandydaci nie prowadzili debat, nie toczyły się spory dotyczące ich programów. Obydwoje stawiali raczej na bezpośredni kontakt z wyborcami - Wiktor Janukowycz starał się przekonać swoich wyborców, że na pewno ułatwi wykorzystanie na co dzień języka rosyjskiego. Julia Tymoszenko usiłowała przedstawić siebie jako proeuropejską patriotkę.
Niedzielne wybory prezydenckie będą piątymi wyborami głowy państwa ukraińskiego od uzyskania niepodległości w 1991 r. Wtedy to prezydentem został Leonid Krawczuk. W 1994 roku zastąpił go na tym stanowisku Leonid Kuczma, który rządził krajem przez dwie kadencje. W 2004 roku na prezydenta wybrano Wiktora Juszczenkę. W głosowaniu 17 stycznia ubiegał się on o reelekcję, lecz uzyskał mniej niż 6 proc. poparcia i będzie musiał pożegnać się ze stanowiskiem.