Rząd populisty Roberta Ficy, który był jednym z największych w Europie krytyków przetrzymywania w Guantanamo osób podejrzanych o terroryzm oraz polityki poprzedniego prezydenta USA, zgodził się na przyjęcie trzech więźniów.
Jak zapewnił szef MSW Robert Kalioák, Amerykanie nigdy nie oskarżyli ich o terroryzm. Kalioák odmówił jednak podania jakichkolwiek danych więźniów. - Bezpieczeństwo Słowaków nie jest zagrożone - powiedział.
Wiadomo tylko tyle, że więźniowie będą początkowo mieszkać w obozie dla imigrantów, będą się tam uczyć języka słowackiego, będą też pracować. Jeden z więźniów jest żonaty i ma dzieci, dlatego na Słowację zostanie sprowadzona jego rodzina.
- Więźniowie zostaną na Słowacji, bo nie mogą być wydani rodzimym krajom, gdyż grozi im egzekucja - mówił szef dyplomacji Miroslav Lajeák. Dodał, że rząd w Bratysławie sam wybrał więźniów z listy osób przetrzymywanych w Guantanamo i wszystkie wyraziły zgodę na wyjazd na Słowację.
O przylocie więźniów dziennikarze wiedzieli już od kilku dni. By utrudnić im zlokalizowanie całej operacji,
policja zorganizowała w niedzielę fałszywy transport z lotniska w Koszycach. Więźniowie faktycznie przylecieli na Słowację dzień później.
Na przyjęcie jednego więźnia zgodzili się także Węgrzy, ale nikt z Guantanamo jeszcze się tam nie pojawił.