Przewodnicząca Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach oświadczyła, że obstaje przy swoim postulacie, by niemiecki rząd federalny zrezygnował z wpływu na skład rady fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie".
Fot. THOMAS PETER REUTERS
Szefowa niemieckiego Związku Wypędzonych Erika Steinbach
W zamian za spełnienie tego i kilku innych warunków BdV gotowy będzie zrezygnować z nominowania Steinbach do rady fundacji, która stworzyć ma w Berlinie muzeum poświęcone wysiedleniom. Obecnie jej kandydaturę do tego gremium blokuje szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle ze względu na zastrzeżenia Polski.
W rozmowie z niemiecką agencją dpa szefowa BdV wyraziła jednak przekonanie, że w najbliższych dniach dojdzie do rozwiązania sporu wokół fundacji. - Należy przy tym zapewnić, by na końcu wszystkie strony zachowały swą godność - powiedziała.
Swą wypowiedzią Steinbach zaprzeczyła doniesieniom najnowszego tygodnika "Der Spiegel". Powołując się na nieoficjalne informacje tygodnik podał, że szefowa BdV nie upiera się już przy żądaniu usamodzielnienia fundacji od rządu federalnego i gotowa jest zadowolić się zwiększeniem liczby przedstawicieli Związku Wypędzonych we władzach muzeum - obecnie BdV ma trzy na 13 miejsc, oraz rozszerzeniem planowanego centrum informacyjno-dokumentacyjnego na temat wysiedleń.
Frakcje niemieckiej koalicji rządzącej CDU/CSU i FDP zamierzają w przyszłym tygodniu naradzić się w sprawie warunków Związku Wypędzonych. Przewodniczący frakcji CDU/CSU Volker Kauder zapowiedział w piątek, że koalicja przedstawi swe propozycje kompromisu na początku tygodnia.
Kauder dał jednak do zrozumienia, że rząd nie zrezygnuje z prawa zatwierdzania członków władz fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie", tak jak żąda BdV. Także politycy koalicyjnej FDP przyznają, że nie zgodzą się na spełnienie tego warunku BdV.