- Chcemy, aby kraje UE poczekały z wdrożeniem tej umowy, aż wypowiedzą się o niej europosłowie - ogłosił szef europarlamentu Jerzy Buzek.
Umowa, która wedle pierwotnych planów powinna wejść w życie 1 lutego, dotyczy danych SWIFT używanych do identyfikacji międzynarodowych przelewów między ponad 8 tys. banków i innych instytucji na całym świecie.
SWIFT utrzymywał do niedawna część serwerów w USA, co pozwalało Amerykanom na dość łatwe kontrolowanie operacji między europejskimi bankami w śledztwach dotyczących terroryzmu. Sprawdzali m.in. ich adresy, numery kont, numery PESEL i przelewane kwoty.
Wprawdzie część europejskich rządów kręciło nosem na to jednostronne ograniczenie prywatności Europejczyków, ale nie mogły wiele zrobić dla ochrony serwerów na terenie USA. Sytuacja zmienia się teraz, bo SWIFT przenosi serwery z Europy i dlatego Amerykanie nie będą już mogli przeczesywać ich bez porozumienia z Unią.
Pomimo niechęci m.in. Niemiec, Austrii oraz Włoch ministrowie UE jesienią 2009 r. dali Amerykanom tymczasowe prawo kontroli danych do końca 2010 r. Potem powinna wejść w życie nowa umowa z gwarancjami ochrony danych osobowych oraz zasadą wzajemności, która pozwoliłaby europejskim służbom na łowienie terrorystów w amerykańskich bankach.
Tymczasową ugodę na 2010 r. ministrowie UE i USA ogłosili na dzień przed wejściem w życie traktatu lizbońskiego, bo ten zobowiązuje ich do szukania zgody Parlamentu Europejskiego. - To nie było rozsądne - przekonywał niedawno Jerzy Buzek. A nacisk deputowanych z niemal wszystkich frakcji politycznych sprawił, że Hiszpania, która przewodniczy teraz UE, postanowiła przedwczoraj, że przed wprowadzeniem umowy w życie chce ją poddać pod głosowanie parlamentu.
Buzek i szefowie frakcji domagają się teraz co najmniej dwóch tygodni na przeanalizowanie umowy przed głosowaniem, czyli przesunięcia jej wdrożenia do co najmniej połowy lutego.
Czy europarlament może odrzucić ugodę z USA? - Zagłosujemy "tak", pod warunkiem że Rada UE zagwarantuje nam udział w tworzeniu stałej umowy z USA na okres po 2010 r. oraz zapewni pełny dostęp do informacji o negocjacjach - mówi Guy Verhofstadt, były belgijski premier i szef frakcji liberalnej.
Taki układ jest nie w smak wielu krajom członkowskim UE, które wolałby nie włączać europosłów w negocjacje jakichkolwiek umów międzynarodowych Unii, m.in. ze strachu przed przeciekami oraz publiczną licytacją żądań europosłów.
Wśród europoselskich pomysłów na nową umowę o SWIFT jest m.in. powołanie stałego unijnego inspektora, który miałby kontrolować, czy USA należycie chronią prywatność kontrowanych klientów banków. Jednak takie żądanie jest na razie nie do przełknięcia dla Amerykanów.