Faceci w czadorach

Władze Iranu chciały go ośmieszyć, zmuszając, by założył damskie przebranie. Efekt był dokładnie odwrotny. Madżid Tawakoli stał się bohaterskim symbolem oporu przeciw reżimowi
Madżid Tawakoli, 24-letni student teherańskiego uniwersytetu Amira Kabira, został we wtorek skazany na osiem i pół roku pozbawienia wolności i pięć lat pozbawienia praw publicznych oraz zakaz opuszczania kraju. Powód? 15. wydział Sądu Rewolucji Islamskiej uznał, że wziął udział w nielegalnym zgromadzeniu, wzywał do obalenia ustroju republiki islamskiej, obraził najwyższego przywódcę i prezydenta.

Ten surowy wyrok to przestroga dla wszystkich Irańczyków protestujących od siedmiu miesięcy przeciwko sfałszowanym wyborom. Madżid był najsłynniejszym z zatrzymanych, ale to władze nieudolnym zabiegiem propagandowym przyczyniły się do jego popularności.

Za kratki trafił 7 grudnia. Policja zgarnęła go prosto z wiecu urządzonego na jego uniwersytecie z okazji dnia studenta. Wcześniej Madżid wygłosił płomienne przemówienie do kolegów.



Wzywał, by cały naród upomniał się o wolność i stawił opór tyranii. Mówił o gwałtach i pobiciach aresztowanych przeciwników prezydenta Ahmadineżada. Publiczność przerywała mu co chwila okrzykami: "Śmierć dyktaturze!" albo "Prędzej zginiemy, niż się poddamy!".

Dzień po aresztowaniu Madżida teoretycznie niezależna, a praktycznie związana z Gwardią Rewolucyjną - elitarną armią utworzoną po rewolucji - agencja informacyjna Fars opublikowała zdjęcia chłopaka w damskim przebraniu, opisując, jak rzekomo próbował się w tym stroju ukryć przed szukającymi go służbami.

Świadkowie aresztowania natychmiast ogłosili, że Madżid został zatrzymany w normalnym ubraniu, a do włożenia czadoru zmuszono go już na komisariacie. Chciano go poniżyć i wywołać skojarzenia z pierwszym prezydentem Islamskiej Republiki Abdulhassanem Banisadrem. Ten świecki polityk, wybrany w 1980 r. większością prawie 80 proc. głosów, zaczął spierać się o kompetencje z najwyższym przywódcą ajatollahem Chomeinim. Gdy w 1981 r. Gwardia Rewolucyjna zajęła jego siedzibę, a posłuszny Chomeiniemu parlament pozbawił go władzy, Banisadr musiał po kryjomu uciekać z Iranu przebrany za kobietę.

Już następnego dnia po ujawnieniu informacji o próbie ośmieszenia Madżida w internecie zaczęły się pojawiać setki zdjęć Irańczyków przebranych w czadory. "Wszyscy jesteśmy Madżidami Tawakoli" - uśmiechali się mężczyźni spod chust zasłaniających ich głowy.

Akcja, do której włączyli się znani irańscy i zagraniczni intelektualiści, miała oczywiście nie tylko wspierać uwięzionego studenta, ale także wyśmiewać hidżab - strój zakrywający włosy i ciało - jaki w Islamskiej Republice obowiązuje kobiety. Wśród protestujących Irańczyków, zwłaszcza młodych, jest wielu przeciwników tego stroju, na demonstracjach zdarzają się nawet hasła "hidżab dla chętnych", choć wszyscy zdają sobie sprawę, że dziś ważniejsze jest prawo do prawdziwie demokratycznych wyborów czy uwolnienie więźniów politycznych.

Proces studenta był tylko jednym z wielu toczących się w ostatnich dniach. We wszystkich sprawach dotyczących demonstrujących zwolenników irańskiej opozycji zapadają surowe wyroki. Mają zniechęcić ludzi do brania udziału w kolejnych demonstracjach. Jednak napięcie w Iranie sięgnęło takiego pułapu, że rosnąca presja ze strony rządu może tylko pogłębić determinację jego oponentów.