Czescy neonaziści niszczą polskie napisy na Zaolziu

W ostatnich miesiącach uszkodzone lub skradzione zostały dziesiątki tablic z dwujęzycznymi czesko-polskimi nazwami ulic i gmin na Morawach. Sprawą interesuje się już czeski rząd
Robert Borski, zastępca burmistrza Hradku, jednego z miast, w którym zostały zniszczone dwujęzyczne tablice, powiedział czeskiemu portalowi iDnes, że "tu już nie chodzi o zwykłe wykroczenie, ale o znieważanie narodowości".

Ataki mają taki zasięg, że głos zabrał czeski minister ds. praw człowieka Michal Kocab. Wezwał mieszkańców Moraw, by nie przyglądali się biernie temu wandalizmowi. "Nie bądźmy obojętni wobec agresji wobec języka, który niczemu nie jest winien" - napisał Kocab w liście otwartym do wójtów 30 gmin, w których znajdują się dwujęzyczne napisy.

- Przykro mi, że dziś, kiedy otwarto granice i żyjemy razem w UE, niektórzy w taki sposób wyrażają swoje stanowisko - mówi burmistrz Czeskiego Cieszyna Vit Slovacek. Dziś w czeskiej części tego rozdzielonego granicą miasta co piąty mieszkaniec jest Polakiem.

Czeski i polski Cieszyn od dawna są przykładem bezproblemowo działającej współpracy transgranicznej. W październiku 2008 r. spotkali się tu Vaclav Klaus i Lech Kaczyński, którzy napisali wówczas, że "historyczne emocje nie mogą obciążać stosunków polsko-czeskich".

Do tej pory Polacy i Czesi żyli na Śląsku Cieszyńskim, jedynej dziś narodowościowo niejednorodnej części Czech, w zgodzie. W minionych latach jedynym problemem były spory o zwrot majątków polskim stowarzyszeniom i kosmetyczne poprawianie granic.

W Czechach mieszka ponad 50 tys., z czego 80 proc. właśnie na Śląsku Cieszyńskim. Europejska karta języków regionalnych lub mniejszościowych, na podstawie której miasta i wsie zamieszkiwane przez większą grupę polskiej mniejszości mają prawo do używania swego języka w nazwach, została podpisana przez Czechy już w 2000 r., jednak z obawy przed Niemcami sudeckimi weszła w życie dopiero siedem lat później.

Ostatnia seria ataków na polskie napisy jest - zdaniem obserwatorów - znakiem, że polska mniejszość znalazła się na celowniku aktywizujących się czeskich neonazistów. Przewodniczący Kongresu Polaków w Czechach Józef Szymeczek podkreśla, że polska mniejszość nie zrzeknie się prawa do dwujęzycznych napisów. W przyszłym tygodniu do Pragi przyjeżdża prezydent Lech Kaczyński i sprawa tablic zapewne będzie jednym z tematów jego rozmów z prezydentem Vaclavem Klausem.