Epicentrum wstrząsu miało miejsce 10 km na zachód od Carrefour, w pobliżu stolicy Haiti, Port-au-Prince, bardzo płytko, bo na głębokości 10 km pod ziemią. Po nim nastąpiło kilkanaście wstrząsów wtórnych, w tym dwa o sile prawie 6 stopni. Ich epicentrum znajdowało się 16 kilometrów za południowy-zachód od stolicy. Według miejscowego
radia zniszczone są również biura prezydenta i budynek parlamentu. Wystąpiły też wstrząsy wtórne, bliskie "szóstce" w skali Richtera.
Mogą być tysiące ofiar Przedstawiciel amerykańskiej pozarządowej organizacji pomocowej powiedział AFP, że "obawia się, że zginęły tysiące osób".
Agencja Reutera, powołując się na naocznych świadków, donosi o zabitych i rannych pogrzebanych pod zawalonymi budynkami w stolicy Port-au-Prince. Reporter tej agencji donosi w swojej relacji, że widział "dziesiątki zabitych i rannych". Nie wiadomo o jakie dokładnie liczby chodzi.
Po trzęsieniu ziemi nad Port-au-Prince unosiła się chmura szarego pyłu. Przestała działać łączność, nie było prądu. Rzecznik departamentu stanu
USA P.J. Crowley poinformował, że amerykańscy dyplomaci opowiadali o trupach leżących na ulicach. - Musimy być przygotowani na duża liczbę ofiar - powiedział Crowley.
Polak zaginiony na Haiti? - Na razie polski MSZ nie ma żadnych potwierdzonych informacji, czy wśród poszkodowanych w wyniku
trzęsienia ziemi na Haiti są Polacy. Wiemy o jednej osobie z Polski, która w momencie kataklizmu była na Haiti, to student z Warszawy - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl Piotr Paszkowski. Rzecznik MSZ wyjaśnił, że polskie placówki podjęły wszystkie niezbędne działania, aby pozyskać informacje od lokalnych władz, czy wśród poszkodowanych nie ma Polaków.
200 osób pod gruzami hotelu - Około 200 osób może się znajdować pod gruzami wielkiego hotelu w Port-au-Prince, który zawalił się we wtorkowym trzęsieniu ziemi na Haiti - powiedział w środę francuski sekretarz stanu ds. współpracy Alain Joyandet.
Jak dodał, z Francji polecą dzisiaj na Haiti dwa samoloty z ekipami ratunkowymi i pomocą humanitarną. - Powiedziano nam, że hotel La Montana się zawalił. Podobno było tam 300 osób i uratowano tylko 100, co bardzo nas niepokoi - powiedział Joyandet agencji AFP.
Jak dodał, w Port-au-Prince mieszkało 1200 Francuzów, z czego około 60 znalazło schronienie w ambasadzie Francji, która także została uszkodzona. Joyandet dodał, że jeden z samolotów poleci z Fort-de-France na Martynice, a drugi z Marsylii. Na pokładzie pierwszego będzie 25 żandarmów, ekipa ratunkowa i personel medyczny, a na pokładzie drugiego 60 osób.
La Montana to jeden z najbardziej luksusowych hoteli w Port-au-Prince, położony na wzgórzu w pobliżu siedziby ONZ.
"To tragedia dla ONZ" Poważnie ucierpiała siedziba sił ONZ na Haiti. Od 2004 roku na Haiti stacjonowały siły stabilizacyjne ONZ - ok. 7 tys. żołnierzy i 2 tys. policjantów. Nie wiadomo jeszcze czy są ofiary wśród personelu, z wieloma osobami nie udało się skontaktować.
- Główny budynek organizacji, a także mieszczące się nieopodal budynki administracyjne są całkowicie zniszczone - powiedział świadek wydarzenia.
W tej chwili żołnierze ONZ, którzy stacjonowali w okolicy tragedii, otoczyli gruzy pięciopiętrowego budynku i szukają ofiar. - Na razie nie odnaleźliśmy nikogo - powiedział jeden z pracowników organizacji. - Ta tragedia, która dotknęła Haitańczyków, jest także osobistą tragedią ONZ - dodał.
W zawalonych budynkach pracowało ok. 250 osób.
Najpotężniejsze trzęsienie od 200 lat, chaos i panika - To ogromna katastrofa - mówi na antenie CNN ambasador Haiti w Waszyngtonie. Zaapelował też na antenie do rządów wszystkich państw o pomoc. Pentagon rozważa możliwość wysłania wojska do pomocy medycznej i w odbudowie.