Świńska grypa, zmowa i spiski

Jeszcze w styczniu członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy planują przesłuchać przedstawicieli Światowej Organizacji Zdrowia i koncernów farmaceutycznych, aby wyjaśnić czy ogłoszenie pandemii grypy A/H1N1 nie było wynikiem zmowy.
Wolfgang Wodarg, niemiecki socjalista, inicjator pomysłu przesłuchań ws. świńskiej grypy, twierdzi, że ogłoszenie pandemii było wynikiem planowanego działania firm farmaceutycznych. Jego zdaniem między koncernami produkującymi szczepionki przeciw wirusowi A/H1N1, a ekspertami Światowej Organizacji Zdrowia mogło dojść do zmowy, a miliony ludzi było narażonych na kontakt z niebezpiecznymi szczepionkami. Do tej pory jego inicjatywę poparło 13 deputowanych.

Tezy Wodarga, który sam był lekarzem, wydają się jednak bardzo śmiałe, jeśli wziąć pod uwagę, że do tej pory brak potwierdzonych zgonów będących skutkiem podania szczepionki. Nie przeszkadza to Wodargowi opowiadać o posiadaniu materiałów dowodzących, jakoby szczepionka przeciw wirusowi A/H1N1 powodowała raka. Materiałów tych oczywiście nie pokazuje; zapewne dlatego, że ich nie posiada - prześledzenie wpływu szczepionki na ryzyko zachorowania na jakikolwiek nowotwór wymaga bowiem wielu lat, a nie kilku miesięcy.

Sądy takie nie dziwią, jeśli czytamy je w niemieckim tabloidzie "Bild" (na łamach którego Wodarg promował w zeszłym roku swoje teorie), ale użyte w poważnej dyskusji na forum europejskim stają się pewnym zaskoczeniem. Co ciekawe, głos ten podchwycił przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, Lluis Maria De Puig, nazywając decyzję o ogłoszeniu pandemii świńskiej grypy "największym skandalem medycznym w historii".

Obserwując to polityczne zamieszanie można odnieść wrażenie, że inicjatywa zorganizowania przesłuchań wynika nie tyle z obiektywnych danych, co z osobistej antyszczepionkowej obsesji Wodarga, którą z powodzeniem przekazuje innym. Jego kampania w tej sprawie toczy się zresztą głównie na poziomie emocjonalnym ("skandal", "spisek", etc.) z pominięciem faktów i metodologii. Nie sposób wtedy nie zadać pytania: Kto bardziej nas straszy - koncerny farmaceutyczne czy politycy?