W Korei Północnej zatrzymano misjonarza, który przybył tam nielegalnie w Boże Narodzenie - podała Koreańska Centralna Agencja Prasowa. Chciał przekonać Kim Dzong Ila do wypuszczenia więźniów politycznych i liberalizacji systemu.
Amerykanin koreańskiego pochodzenia, 28-letni Robert Park, nielegalnie przekroczył w Wigilię granicę Korei Północnej. Zamierzał wezwać północnokoreańskiego przywódcę Kim Dzong Ila do uwolnienia więźniów politycznych i zamknięcia obozów, w których są przetrzymywania. - Jezus kocha cię i chce zbawić ciebie i wszystkich w Korei Północnej - pisał w liście, który chciał przekazać przywódcy Korei Północnej.
Zanim jednak do niego dotarł został wcześniej zatrzymany przez Koreańczyków i teraz "trwa w jego sprawie śledztwo" - podała północnokoreańska agencja prasowa.. - Powiedział, że nie boi się śmierci - oznajmił ojciec misjonarza Pyong Park.