- To jedno z największych zaskoczeń w historii brytyjskiej listy przebojów - komentuje BBC. Pierwsze miejsce w zestawieniu najlepiej sprzedających się singli osiągnięte w gwiazdkowym tygodniu to na Wyspach prestiż i pieniądze. Wiele z tych piosenek pamięta się do dziś - udało się to m.in. Andy'emu Williamsowi z oryginalną wersją słynnej kompozycji Henry'ego Manciniego "Moon River", Elvisowi Presleyowi z"Return to Sender", Queen z"Bohemian Rhapsody",
Pink Floyd z "Another Brick in the Wall" i
Slade z numerem "Merry Xmas Everybody". Kilka razy na Gwiazdkę na samym szczycie byli Beatlesi, a girlsband Spice Girls umieszczał swoje piosenki na pierwszym miejscu przez trzy lata z rzędu.
Teraz do tego grona dołączyła amerykańska grupa Rage Against the Machine z piosenką "Killing in the Name" pochodzącą z debiutanckiej płyty zespołu z 1992 r. Wtedy też ukazała się na singlu - w Wielkiej Brytanii osiągnęła na liście przebojów 25. miejsce.
Skąd nagle renesans popularności tej piosenki? I dlaczego zamiast jakiejś sympatycznej, wpadającej w ucho piosenki na gwiazdkowy przebój Brytyjczycy wybrali tak ostry numer wyjątkowo bezkompromisowej, politycznie zaangażowanej grupy?
Wszystko za sprawą pochodzącego z Essex didżeja i fana muzyki rockowej Jona Mortera. To on wymyślił akcję, w ramach której fani mieliby wywindować na szczyt zamiast miałkiego przeboiku pop jakiś klasyczny numer z historii muzyki rockowej. Wybór padł na Rage Against the Machine i ich słynny kawałek będący wyraźną antysystemową i antykorporacyjną deklaracją.
Techniczną stroną akcji zajęła się Tracy, żona Jona, która podpromowała całe przedsięwzięcie na Facebooku. W listopadzie założyła na nim specjalny profil, ale początkowo nikt nie dawał akcji większych szans. Głównym kandydatem do wygranej w batalii o gwiazdkowy przebój było "The Climb" JoeMcElderry'ego, zwycięzcy telewizyjnego show "X Factor" - programu przypominającego nieco "Idola" czy "Fabrykę Gwiazd".
A jednak to Morterowie byli górą. Na Facebooku do ich profilu zapisało się ponad milion osób, a sprzedaż "Killing in the Name" w gwiazdkowym tygodniu przekroczyła pół miliona egzemplarzy, przebijając McElderry'ego o ponad 70 tys. Sukces nie byłby możliwy bez internetu - zdecydowana większość ze sprzedanych egzemplarzy "Killing in the Name" to ściągnięte z sieci pliki cyfrowe.
Morterowie próbowali zorganizować podobną akcję już rok temu - bez powodzenia chcieli wywindować na pierwsze miejsce ulubieńca internautów Ricka Astleya, który miał powstrzymać triumf innej zwyciężczyni "X Factora" Alexandry Burke.