Wieczorem starcia w Teheranie się nasiliły. Wcześniej co najmniej kilku zwolenników opozycji zginęło w walkach z policją. Od kuli zginął m.in. krewny Hosejna Musawiego, polityka opozycji i b. premiera. Irańczycy na blogach i portalach zamieszczają wstrząsające relacje z protestów. Aresztowano już około 300 osób.
Fot. Ben Curtis AP
Mir Hosejn Musawi
Fot. STR AP
Opozycja zapowiada kolejne protesty
Fot. STRINGER/IRAN REUTERS
Według opozycyjnych portali zginęły co najmniej 4 osoby
Starcia trwają cały czas. Policja rozpędza tłum używając gazu łzawiącego.
Zginął krewny Musawiego
Od rana w starciach w Teheranie zginęło co najmniej pięć osób. Jest wśród nich krewny Hosejna Musawiego, polityka i byłego premiera Iranu, który - według oficjalnych wyników - przegrał wybory prezydenckie z obecnym prezydentem Mahmudem Ahmadineżadem. Jak uważają zwolennicy opozycji, wybory zostały sfałszowane. - W południe 35-letni Seyed Ali Musawi, siostrzeniec Hosejna Musawiego, został zastrzelony. Kula trafiła go niedaleko serca. Był na placu Enghelab. Ciężko ranny trafił do szpitala, tam zmarł - podaje Parlemannews, portal prowadzony przez opozycyjnych polityków irańskich.
Policja przyznaje: są ofiary
Irańska policja początkowo zaprzeczała informacjom o ofiarach śmiertelnych. Jednak po kilku godzinach policja wydała oświadczenie: "Pięć osób zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach. Śledztwo trwa"
Wcześniej przedstawiciel policji na antenie irańskiej telewizji mówił: "jedna osoba spadła z mostu, dwie zginęły w wypadku samochodowym, a trzecia została zastrzelona". Zapewnił jednocześnie, że służby bezpieczeństwa nie użyły broni. Przyznał też, że aresztowano około 300 osób.
Portal Dżaras podawał wcześniej, że dowódcy policji wydali rozkaz, by strzelać do demonstrujących. Jednak wielu funkcjonariuszy odmawiało. Niektórzy będąc pod presją zwierzchników oddawali strzały w powietrze.
Użycie siły wobec protestujących skrytykowało ministerstwo spraw zagranicznych Francji. W oświadczeniu potępiono użycie siły wobec demonstrujących, którzy "bronili swego prawa do wolności słowa".
Relacje: łamią ręce i nogi
Jak podczas wcześniejszych protestów, Irańczycy relacjonują starcia w sieci. W internecie pojawiają się też amatorskie filmy. Na jednym z nich widać, jak ludzie niosą ciało zabitego mężczyzny. Ktoś krzyczy: "zabiję tego, który zamordował mojego brata!".
"Siły bezpieczeństwa połamały nogi ręce wielu ludziom na ulicach", "wielu rannych", "strzały przed Politechniką" - czytamy w relacji na żywo na blogu reroad.blogspot.com.
"Już co najmniej cztery osobny zginęły", "atakują ludzi nożami" - czytamy na Twitterze.
Jeden z filmów z Teheranu umieszczony dziś na serwisie YouTube:
Setki policjantów
W centrum Teheranu rozlokowano wcześniej setki policjantów z oddziałów prewencji i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, których zadaniem było nie dopuścić do antyrządowych demonstracji. Władze ostrzegały, że wszelkie demonstracje przeciwników prezydenta Mahmuda Ahmadineżada zostaną ostro stłumione.
Protesty organizuje opozycja przy okazji przypadającej w niedzielę kulminacji święta Aszury, upamiętniającego śmierć imama Husajna, wnuka Mahometa.
Gaz łzawiący
W sobotę wobec zwolenników przywódcy irańskiej opozycji Mir-Hosejna Musawiego użyto w Teheranie gazu łzawiącego i pałek. Policja oddała strzały ostrzegawcze. Władze irańskie uniemożliwiają zagranicznym mediom bezpośrednie relacjonowanie protestów opozycji.
Pół roku po uznanych za sfałszowane wyborach prezydenckich (z 12 czerwca) antyrządowe demonstracje wybuchają też poza stolicą. W sobotę w Isfahanie, w środkowym Iranie, siły bezpieczeństwa starły się ze zwolennikami zmarłego 19 grudnia dysydenckiego duchownego, ajatollaha Hosejna Alego Montazeriego.
Aszura przypada 10. dnia miesiąca muharram, czyli pierwszego miesiąca kalendarza muzułmańskiego. Tego dnia w 680 roku w bitwie pod Karbalą zginął wnuk Mahometa, Husajn, czczony przez szyitów jako trzeci imam i ich duchowy protoplasta. Wydarzenia te przypieczętowały rozłam między szyitami a sunnitami.
Rok 2009 według fotoreporterów agencji AP Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: