Korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie twierdzi, że media w Polsce źle zinterpretowały decyzję sądu w Los Angeles. Sąd, w wydanym wczoraj orzeczeniu, stwierdził, iż sędzia sądu niższej instancji Peter Espionoza mógł zastosować wobec Romana Polańskiego doktrynę, która mówi o tym, że uciekinierom nie przysługuje prawo do oddalenia zarzutów.
Wniosek o zaoczny proces
Jednak wbrew temu, co pisze polska prasa, sędziowie wcale nie nakazali reżyserowi stawić się osobiście przed amerykańskim sądem. W swoim orzeczeniu stwierdzili coś zupełnie przeciwnego, a mianowicie, że Polański może złożyć wniosek o zaoczny proces. - Podczas rozprawy jego adwokat mógłby argumentować, że wystarczającą karą jest czas dotychczas spędzony przez niego w areszcie - czytamy w orzeczeniu. - Apelujemy do wszystkich uczestników tego przewlekłego dramatu, by postawili uczciwość wymiaru sprawiedliwości ponad chęć ukarania jednostki, czy to za jej przewinienia, czy też za ucieczkę - napisali sędziowie.
Dobrowolna ekstradycja i krótki pobyt w więzieniu?
Sąd apelacyjny stwierdził również, że innym sposobem na zakończenie sprawy mogłaby być dobrowolne poddanie się przez Polańskiego ekstradycji. W takiej sytuacji reżyser trafiłby co prawda do więzienia, ale szybko mógłby z niego wyjść, przekonując sąd, że w procesie sprzed 30 lat doszło do poważnych nieprawidłowości. Sąd apelacyjny wyraził daleko idące zrozumienie dla argumentów Polańskiego, że prowadzone w 1977 roku postępowanie było nieuczciwe. Po decyzji sądu apelacyjnego prokuratura w Los Angeles oświadczyła, że podtrzymuje wniosek o ekstradycję Polańskiego ze Szwajcarii. Kolejny krok należy jednak obecnie do obrońców słynnego reżysera. Adwokat Romana Polańskiego Chad Hummel nie odpowiedział na prośbę Polskiego Radia o komentarz do wczorajszego orzeczenia.
Jest sugestia: szybko zakończyć sprawę
- Orzeczenie jest takie, że nie ma w zasadzie przeszkód, aby sprawa toczyła się zaocznie. W tym wyroku znalazła się także krytyka tego, co się działo do tej pory w Stanach Zjednoczonych w sprawie pana Polańskiego. Takie jest nawet sugestia, aby ta sprawa została szybko zakończona - przyznaje w rozmowie z portalem Gazeta.pl Marek Wieruszewski, konsul RP w Bernie. Jak dodaje o sprawie w ten sposób pisze szwajcarska prasa.
Los Angeles Times potwierdza
Podobną interpretację co dziennikarz Polskiego Radia przeprowadził "Los Angeles Times". Jak pisze dziennik, decyzja sędziów zaskoczyła ekspertów. - Wygląda na to, że sąd chciał udzielić wszystkim stronom, w tym sądowi niższej instancji, pewnych wskazówek dotyczących ostatecznego rozstrzygnięcia tej sprawy - powiedział profesor prawa Laurie Levenson.