"Wyrok dla miliardów ludzi". Fala krytyki za porozumienie z Kopenhagi

zsz, PAP
19.12.2009 , aktualizacja: 19.12.2009 10:51
A A A Drukuj
Protestanci w Kopenhadze AP/Peter Dejong Protestanci w Kopenhadze
Porozumienie zawarte w nocy w gronie najważniejszych uczestników szczytu klimatycznego ONZ, zostało krytycznie ocenione przez mniejsze kraje na porannej sesji plenarnej. Kraje rozwijające oburzają się, że o ich przyszłości zdecydowały najbogatsze kraje. Suchej nitki na porozumieniu nie pozostawiły także organizacje pozarządowe.
Rozmowy na szczycie w Kopenhadze
Fot. LARRY DOWNING REUTERS
Rozmowy na szczycie w Kopenhadze
Przedstawiciel Tuvalu Ian Fry ocenił, że ustalenia, które zapadły w nocy pomiędzy USA i dużymi państwami rozwijającymi się, a następnie zostały zaakceptowane przez najważniejsze państwa UE, oznaczają koniec tego wyspiarskiego państwa, któremu zagraża podnoszący się poziom wody w oceanach.

Odniósł się w ten sposób do punktu porozumienia, który mówi, że nie wolno dopuścić, aby wzrost temperatury na świecie do 2050 r. przekroczył 2 stopnie Celsjusza w porównaniu z epoką przedindustrialną. Według delegata Tuvalu, maksimum powinno zostać ustalone na 1,5 st. C.

Ustalenia bogatych oznaczają dla biednych holokaust?

Tego samego zdania jest szef delegacji Sudanu Lumumba Stanislas Di-Aping, który przewodniczy też grupie G77, skupiającej 130 państw rozwijających się. Przyrównał on tak ustalony limit wzrostu temperatury do holokaustu, ponieważ oznacza on dla wielu Afrykanów pewną śmierć.

Di-Aping skrytykował także premiera Danii Larsa Lokke Rasmussena, który w ostatnich dniach konferencji klimatycznej przewodniczył rozmowom. Jak ocenił, szef duńskiego rządu sprzyjał interesom państw zamożnych.

Rządzone przez lewicowych przywódców państwa latynoamerykańskie - Wenezuela, Boliwia, Kuba i Nikaragua - oznajmiły, że nie mogą poprzeć porozumienia, które zostało wypracowane za zamkniętymi drzwiami w wąskiej grupie państw.

"Zbrodnia na klimacie"

Pozarządowe organizacje obrońców środowiska zgodnym chórem skrytykowały porozumienie, osiągnięte na konferencji klimatycznej w Kopenhadze. "Wyrok dla miliardów ludzi", "zbrodnia na klimacie", "katastrofa dla najbiedniejszych" - tak wynik konferencji określają obrońcy środowiska.

Greenpeace oskarżył Unię Europejską o paraliż, który nie pozwolił jej przeforsować w Kopenhadze ambitnego porozumienia o redukcji emisji gazów cieplarnianych po roku 2012 i wsparciu najuboższych krajów w walce ze zmianami klimatycznymi. "Negocjacje pod egidą ONZ zakończyły się porażką, bo nie zaowocowały porozumieniem, które choć na jotę zbliża się do tego, co niezbędne, by powstrzymać zmiany klimatyczne. Nie ma żadnego jasnego kalendarza ani mandatu dla traktatu, który ma być podpisany w przyszłym roku" - głosi oświadczenie Greenpeace'u.

Lider tej organizacji Kumi Naidoo określił Kopenhagę jako "miejsce zbrodni na klimacie" dodając, że winni tej zbrodni uciekają teraz po fiasku konferencji na lotnisko.

- Światowi przywódcy mieli szansę, jaką zdarza się raz na całe pokolenie: zmienić świat na lepsze, zapobiec katastrofalnej zmianie klimatu. A koniec końców, wydali na świat nędzne porozumienie pełne dziur na tyle wielkich, że zmieści się w nich Air Force One - powiedział, komentując nadchodzące z konferencji wieści o wstępnym porozumieniu. Jego zdaniem, ludzkość cierpi z powodu braku politycznego przywództwa, zaś wniosek z konferencji w Kopenhadze jest taki, że należy "wymienić polityków".

"Katastrofa dla najbiedniejszych"

Szef kampanii klimatycznej Greenpeace'u Joris den Blanken ubolewał, że UE wycofała się z negocjacji "na tylne siedzenie" i nie potrafiła skłonić ani USA, ani Chin, czyli dwóch największych emitentów CO2 na świecie, do większych ustępstw.

Z kolei szef organizacji Friends of the Earth International Nnimmo Bassey uznał wynik konferencji w Kopenhadze za "katastrofę dla biednych", skazującą ich na skutki zmian klimatycznych. - Opóźniając podjęcie działań, bogate kraje skazały miliony najbiedniejszych na głód, cierpienie i śmierć, wraz z pogłębianiem się zmian klimatu - powiedział, pełną odpowiedzialnością obarczając bogate kraje.

- Porozumienie kopenhaskie miało być decyzją o tym, jak bezpiecznie będzie rozwijał się świat. Dziś okazało się, że światowi przywódcy wyobrażają sobie, że mogą zmusić klimat, aby poczekał. Tymczasem za każdą chwilę zwłoki płacimy ludzkimi tragediami. To, co się stało w Kopenhadze, jest wyrokiem dla setek milionów ludzi. Skutki odczujemy wszyscy, ale szczególnie ludzie najbiedniejsi z krajów rozwijających się - powiedział Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju, członka Koalicji Klimatycznej.

Niewiążące porozumienie

Szczyt klimatyczny w Kopenhadze zakończył się fiaskiem

Zawarty w nocy "układ kopenhaski" nie zawiera liczbowego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych w skali całego świata. Zakłada natomiast, że do końca stycznia 2010 r. wszystkie państwa uczestniczące w szczycie przedstawią pisemne plany ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. W dokumencie proponuje się ponadto, aby te dobrowolne deklaracje stały się wiążącym paktem przed końcem 2010 r.

Porozumienie przewiduje również, że państwa uprzemysłowione wyasygnują w latach 2010-2012 30 mld dolarów, aby pomóc krajom wschodzącym dostosować się do zmian klimatycznych i z nimi walczyć. W latach 2012-2020 pomoc ta sięgnąć ma 100 mld dolarów rocznie.

Greenpeace apeluje. Chcesz powstrzymać zmiany klimatu? Podpisz się

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów