Fot. Anja Niedringhaus APDziennikarze czekają przed domem Polańskiego w Gstaad tuż po przyjeździe reżysera z aresztu
Tabloidy z całego świata są gotowe zapłacić pół miliona dolarów za dobre zdjęcie Romana Polańskiego z jego górskiej posiadłości w Gstaad. Na razie paparazzi bezowocnie marzną na szwajcarskim mrozie, bo reżyser nie wychodzi z domu.
W prasie pojawiły się dotąd dwie fotografie Polańskiego, obydwie zresztą kiepskiej jakości. Pierwszą udało się zrobić, gdy w zeszły piątek reżyser przyjeżdżał do domu po dwóch miesiącach pobytu w areszcie deportacyjnym. Na zdjęciu widać wychudzonego Polańskiego siedzącego na tylnym fotelu limuzyny.
Drugą fotografię paparazzi zrobili, gdy reżyser lekko rozsunął zasłony jednego z okien i wyjrzał na zewnątrz. Udało się wówczas uchwycić fragment jego twarzy i nagi tors. Dziennikarze szwajcarskiego tabloidu "Blick" głowili się wówczas, czy reżyser chodzi po domu nago, jedynie w elektronicznej obroży, którą musi nosić na polecenie sądu. "Może jest ciepło, a może chce czuć się wolny" - kpili.
W okna posiadłości Polańskiego wymierzone są dziesiątki teleobiektywów. Reżyser, jego żona Emmanuelle Seigner oraz dwójka dzieci są jednak bardzo ostrożni, więc nowych zdjęć nie ma. Tymczasem za fotografię tabloidy sa w stanie zapłacić nawet pół miliona dolarów (wcześniej mowa była nawet o milionie).
Paparazzi przy okazji popisują się pomysłowością. Jeden z weteranów zawodu, pracujący dla amerykańskich gazet Niemiec Hans Paul, próbował dostać się do środka w przebraniu listonosza. Ochroniarze nie dali się nabrać, tym bardziej że nosił mundur niemieckiej, a nie szwajcarskiej poczty. Paul nie rezygnuje - czatuje w samochodzie z wieloma otworami w karoserii, przez które można szybko wystawić obiektyw. - Będę czekał do skutku - powiedział dziennikarzom "Basler Zeitung".
Sąd apelacyjny w Los Angeles nie podjął w czwartek decyzji w sprawie ewentualnego odrzucenia zarzutów sprzed 31 lat dotyczących uprawiania przez Romana Polańskiego seksu z nieletnią. Zrobi to prawdopodobnie w ciągu miesiąca