Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja GazetaSzwajcarskie władze zdecydują o ewentualnej ekstradycji Romana Polańskiego dopiero, kiedy kalifornijski sąd rozstrzygnie, czy może być on sądzony zaocznie
Roman Polański przebywający od dwóch miesięcy w szwajcarskim areszcie w Winterthur został w czwartek przeniesiony w nieznane miejsce, skąd w piątek ma trafić do jego domu w alpejskim kurorcie Gstaad.
Roman Polański został ze względów bezpieczeństwa i ochrony osobistej przeniesiony z aresztu w Winterthur w "inne miejsce" przed przewidywanym na piątek zwolnieniem go za kaucją - oznajmiło w czwartek szwajcarskie ministerstwo sprawiedliwości.
Jak dodał rzecznik resortu Folco Galli, nadal oczekuje się, że reżyser w piątek po południu zostanie przewieziony do swojej posiadłości w kurorcie Gstaad.
- Niczego to w zasadzie nie zmienia, (Polański) nadal ma być przewieziony jutro - powiedział Galli. Odmówił wyjaśnienia, dokąd przeniesiono reżysera w czwartek. Wskazał natomiast na powód tej decyzji - według ministerstwa obecność wielu dziennikarzy w Winterthur może być przeszkodą w spokojnym opuszczeniu przez Polańskiego aresztu.
Media w środę informowały, że przed umieszczeniem go w areszcie domowym w Gstaad reżyser może zostać zabrany w inne miejsce w celu dopasowania mu elektronicznej bransoletki.
W swej posiadłości Polański ma oczekiwać na decyzję Szwajcarii w sprawie jego ekstradycji do USA.
Zgodnie z zeszłotygodniowym orzeczeniem szwajcarskiego Federalnego Sądu Karnego, warunkiem opuszczenia przez reżysera aresztu jest wpłacenie kaucji, zdeponowanie dokumentów tożsamości i uprawniających do podróży, a także poddanie się nadzorowi elektronicznemu.
Polański został zatrzymany na lotnisku w Zurychu 26 września na podstawie amerykańskiego nakazu aresztowania z 1978 roku i umieszczony w areszcie ekstradycyjnym. USA przedstawiły już Szwajcarom wniosek o jego ekstradycję, który jest rozpatrywany przez sąd federalny. Od jego decyzji Polański może się jeszcze odwoływać.
Amerykański wymiar sprawiedliwości zarzuca reżyserowi, że w 1977 roku uwiódł 13-letnią wówczas Samanthę Gailey. W stanie Kalifornia czyn lubieżny z nieletnią klasyfikowany jest automatycznie jako gwałt. Przed zakończeniem postępowania karnego w USA Polański zbiegł do Francji, by uchronić się przed spodziewaną karą więzienia.