Co Polański zrobi z wolnym czasem

Bartosz T. Wieliński
27.11.2009 , aktualizacja: 12.08.2010 00:42
A A A Drukuj
Roman Polański, który najwcześniej wyjdzie z aresztu w poniedziałek i na ekstradycję do USA będzie czekał w swoim domu w szwajcarskim Gstaad, bynajmniej nie będzie zamknięty w czterech ścianach
SONDAŻ
Czy Polański będzie chciał uciec?

Tak
Nie

Wczoraj szwajcarskie ministerstwo sprawiedliwości ostatecznie zdecydowało, że nie będzie odwoływać się od środowej decyzji federalnego trybunału karnego. Sędziowie przychylili się do wniosku prawników Polańskiego, że ze względu na wiek i pogarszający się stan zdrowia 76-letni reżyser może opuścić celę. Musi wcześniej wpłacić aż 3 mln euro kaucji, oddać paszport i założyć na nogę elektroniczną obrożę. W kantonie Berno, na terenie którego leży Gstaad, jest obecnie 25 osób, które noszą obroże.

Zapewne już wczoraj we wnętrzu domu w Gstaad specjaliści montowali specjalną centralkę, która ma kontrolować, czy Polański nie opuszcza posiadłości. Centralka będzie łączyć się radiowo z obrożą na nodze reżysera, a potem informacje o jego miejscu pobytu prześle policji linią telefoniczną. Koszta, m.in. rachunki za połączenia, będzie płacił sam Polański. To 650 franków (czyli ok. 2 tys. zł) miesięcznie.

Reżyser będzie mógł zapewne wychodzić na zewnątrz budynku. Szwajcarskie przepisy przewidują, że więzień z elektroniczną bransoletą ma w ciągu tygodnia poświęcić 20 godzin na pracę lub na naukę poza murami domu. W weekendy ma czas wolny. Jak go spędzi? Wszystko to ma określać specjalny harmonogram, który władze więzienne ustalą z Polańskim.

Do Gstaad już zjeżdżają pierwsze ekipy telewizyjne, a władze kurortu spodziewają się prawdziwego oblężenia przez dziennikarzy. Polański, gdyby zdecydował się wyjść poza swój dom, nie będzie w stanie się od nich opędzić. Dlatego szwajcarskie ministerstwo sprawiedliwości zapowiedziało, że reżyser do Gstaad pojedzie w tajemnicy, a policja będzie chronić go przed gapiami.

Czy Polański znów spróbuje ucieczki do Francji, której jest obywatelem? Zrobił to już raz w 1978 r., gdy przyznał się do seksu z 13-latką w Los Angeles, ale przed zakończeniem procesu wsiadł do samolotu i odleciał do Europy. Od tego czasu Amerykanie ścigają go listem gończym za gwałt. Teraz bliscy reżysera mówią, że na pewno nie ucieknie. Adwokaci dodają: reżyser "gwarantuje honorem", że nie opuści Szwajcarii przed zakończeniem sprawy o ekstradycję.

Szwajcarscy eksperci podkreślają, że elektroniczna obroża działa jedynie wewnątrz budynku. Gdy Polański skorzysta z prawa do wyjścia na zewnątrz, nie będzie jej można w żaden sposób namierzyć, bo nie ma nadajnika GPS. Tabloid "Blick" przypomina, że tuż przy domu reżysera w Gstaad znajduje się lotnisko. W przypadku ucieczki Polański straciłby swój paryski apartament, który musiał zastawić, by dostać pieniądze na kaucję z jednego z francuskich banków. Wysokość kaucji zaproponowali prawnicy Polańskiego, którzy dostarczyli sądowi pełne dane o jego majątku.

Decyzję o zwolnieniu reżysera z aresztu skrytykowała wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, Włoszka Roberta Angelilli z partii Lud Wolności Silvia Berlusconiego. - Niedopuszczalne jest to, że wolność tego, kto dopuścił się gwałtu na dziewczynce, może być kupiona - podkreślała.

Cieszy się za to rodzina Polańskiego. Jego szwagierka Mathilde Seigner zapowiedziała na łamach francuskiego dziennika "Le Parisien", że spędzi z nim święta, a gdy tylko wyjdzie z aresztu - wypiją razem szampana. - Dziękuję prezydentowi Sarkozy'emu za pomoc - dodawała Seigner, sugerując, że francuski prezydent naciskał w sprawie Polańskiego na Szwajcarię. - Nie powiedziałabym, że Roman został zwolniony dzięki prezydentowi, ale Sarkozy bardzo go wspierał.

W USA decyzja szwajcarskich sędziów wywołała zaskoczenie. - To tak, jakby zwolnić za kaucją O.J. Simpsona [słynnego czarnoskórego zawodnika futbolu amerykańskiego oskarżonego o morderstwo żony i jej kochanka]. Szwajcarski dom jest zawsze przyjemniejszy niż więzienie - mówiła dziennikowi "Los Angeles Times" prof. Laurie Levenson, była prokurator i wykładowca prawa na kalifornijskim Uniwersytecie Loyoli. Dodała jednak, że po wypuszczeniu z aresztu procedura ekstradycji Polańskiego do Ameryki może "dramatycznie się wydłużyć".

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów