- Bądźmy szczerzy. Wszyscy jesteśmy adresatami jakichś próśb, a także poddaje się nas silnym naciskom - mówił wczoraj José Manuel Barroso europosłom pytającym go o rozdział tek w nowej Komisji.
Wszystkie kraje przesłały Barrosie po jednym nazwisku kandydata na komisarza, któremu szef Komisji zamierza przydzielić resort w przyszłym tygodniu. Musi znaleźć pracę 25 politykom, bo swój przydział ma już brytyjska komisarz Catherine Ashton wybrana przez przywódców UE na szefową unijnej dyplomacji oraz sam Barroso - komisarz Portugalii, który szefuje Komisji drugą kadencję.
Barroso, który przystąpił wczoraj do konsultacji z kandydatami, będzie dziś rozmawiać z Januszem Lewandowskim szykującym się do objęcia posady komisarza ds. budżetu. To resort średniej rangi - Lewandowski odpowiadałby z ramienia KE m.in. za przygotowanie propozycji wieloletniego budżetu UE po roku 2013. Choć to kluczowa sprawa w Brukseli, to pozycję Komisji w pracach budżetowych silnie umniejszają stolice krajów, które najwięcej łożą na Unię.
Komisja jest "rządem" UE, który ma inicjatywę ustawodawczą, a jej członkowie powinni reprezentować interesy Unii jako całości, a nie poszczególnych państw. Pomimo to przydział wpływowej teki to nie tylko miara prestiżu i pozycji krajów w UE, ale też - jak uważa wiele rządów - gwarancja ochrony interesów krajowych.
Do 27-osobowej Komisji zgłoszono 14 dotychczasowych komisarzy, ale niekoniecznie zachowają oni stare posady. W Brukseli trwają bowiem spory o nowy rozdział najważniejszych tek gospodarczych między głównych graczy.
Francja poparła niedawny wybór Ashton na szefową dyplomacji ponoć pod warunkiem, że uzyska bardzo ważnego komisarza ds. rynku wewnętrznego, który nadzoruje swobodny handel wewnątrz UE oraz liberalizację przepływu usług. Jednak Brytyjczycy - jak twierdzi część mediów - chcą uszczuplić francuski kąsek i wyjąć spod kompetencji Francuza prawo do nadzoru usług finansowych.
Londyn, który czerpie z rynku finansowego kilkanaście procent swego
PKB, boi się francuskich zapędów protekcjonistycznych i wolałby, aby usługi finansowe kontrolował ktoś z kraju mniejszego, czyli mniej opornego na naciski.
Niemiecki komisarz albo odziedziczy po swym rodaku tekę ds. przemysłu (zabiegała o nią także Polska), albo zajmie się energią. Barroso zamierza podobno odebrać Holandii bardzo wpływową tekę ds. konkurencji (dała się we znaki m.in. Microsoftowi), która może przypaść Hiszpanom. Dunka Connie Hedegard obejmie najprawdopodobniej nowy urząd komisarza ds. walki ze zmianami klimatu, którą traktat lizboński uznał za jeden z celów UE.
Niewykluczone, że w ramach nowego podziału w KE zniknie teka ds. wielojęzyczności (dotychczas Rumun). - Troska o używanie francuskiego na konferencjach prasowych to za mało na osobnego komisarza - mówi jeden z pracowników KE. Natomiast może pojawić się nowy komisarz ds. polityki sąsiedztwa, czyli stosunków z m.in. Ukrainą i Białorusią (w ramach Partnerstwa Wschodniego), czego domagała się Polska. Barroso powoła też odrębnego komisarza ds. ochrony praw obywatelskich, którym może zostać Szwedka.
W nowej KE będzie dziewięć kobiet, co podoba się Parlamentowi Europejskiemu uwrażliwionemu na kwestię równowagi płci. Europosłowie powinni zatwierdzić Komisję w głosowaniu 20 stycznia, które poprzedzą przesłuchania komisarzy. Przed pięcioma laty nacisk deputowanych zmusił m.in. Włocha Rocca Buttiglione do wycofania kandydatury (poszło o poglądy na gejów). Niewykluczone, że i tym razem któryś z krajów będzie musiał wymienić swego kandydata, jeśli deputowani wyśledzą np. dawne oskarżenia korupcyjne wobec niedoszłego komisarza.