Podczas akcji sił międzynarodowych w Afganistanie został zabity jeden z dowódców grupy bojowej talibów mułła Kudus. Rzecznik prasowy MON Robert Rochowicz powiedział, że grupa dowodzona przez tego terrorystę była odpowiedzialna za śmierć polskiego oficera - kapitana Daniela Ambrozińskiego.
Rzecznik MON powiedział, że żołnierze koalicji, w tym Polacy, przeprowadzili wspomnianą akcję w ubiegłym miesiącu, ale dopiero teraz można było potwierdzić zabicie Kudusa.
Rochowicz nie mógł podać żadnych szczegółów operacji. - Mamy informacje od różnych służb, iż mułła Kudus nie żyje - podkreślił rzecznik.
Mułła Kudus 10 sierpnia brał udział w ataku talibów na kilkudziesięcioosobowy polsko-afgański patrol. Do starcia doszło w dystrykcie Adżiristan w północno-zachodniej części prowincji Ghazni. W strzelaninie zginął kapitan Ambroziński, a czterech innych polskich żołnierzy zostało rannych. Prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył oficera Krzyżem Komandorskim Orderu Krzyża Wojskowego.
Kapitan Daniel Ambroziński był specjalistą w zespole doradczo - łącznikowym. Na co dzień służył w Pierwszym Batalionie Kawalerii Powietrznej imienia Księcia Józefa Poniatowskiego w Leźnicy Wielkiej. Miał 32 lata, był żonaty, osierocił córkę.