Uznanie Osetii Południowej i Abchazji to wewnętrzna sprawa Białorusi - oświadczył wczoraj na spotkaniu z białoruskimi dziennikarzami prezydent Rosji. Dmitrij Miedwiediew zapewnił, że nigdy nie zabiegał o to, by Mińsk uznał obie gruzińskie prowincje, które po wojnie Rosji z Gruzją w sierpniu 2008 ogłosiły niepodległość. Miedwiediew nie widzi też nic złego ani dobrego w tym, że Białoruś bierze udział w unijnym programie Partnerstwo Wschodnie.
Prezydent Rosji zaapelował do Aleksandra Łukaszenki o większość powściągliwość. - W ostatnim czasie pod adresem władz Rosji padło wiele słów, które nie mieszczą się w granicach dyplomacji - stwierdził. Przypomniał też, że od 1991 r. białoruska gospodarka dostała od Rosji wsparcie rzędu 50 mld dol., a w 2010 r. kraj ten otrzyma surowce energetyczne o 30-40 proc. tańsze niż inni sąsiedzi Rosji.
Na konferencji prasowej były nie tylko rządowe media białoruskie, ale i po raz pierwszy gazety niezależne. Dwie gazety dostały ostrzeżenie od ministerstwa informacji - formalnie z powodu publikacji o szerzeniu się na Białorusi epidemii świńskiej grypy, ale zdaniem ich redakcji przyczyną było zaproszenie do Moskwy.