Do amerykańskiego narodowego pomnika D-Day, dnia inwazji na Normandię w czerwcu 1944 roku, urzędnicy chcą dostawić popiersie Józefa Stalina. Protestują Polacy w USA
Przy pomniku znajdują się już popiersia Franklina D. Roosevelta i Winstona Churchilla, a także polityków, którzy nie mieli z D-Day nic wspólnego - późniejszych przywódców USA i W. Brytanii Harry'ego Trumana i Clemence'a Atlee. Teraz przewodniczący rady pomnika William McIntosh chce dodać popiersie Stalina, tłumacząc, że "niezależnie od tego, co się myśli o Stalinie, jego działania były kluczowe dla sukcesu D-Day". McIntosh twierdzi, że decyzję podjęto pięć lat temu, popiersie jest gotowe i pozostało już tylko je odsłonić.
Ale przeciwny temu jest szef muzeum w Bedford w stanie Wirginia, przy którym pomnik D-Day stoi. - To trochę denerwujące, że kto's chce u ciebie postawić pomnik jednego z najgorszych ludzi w historii - mówi Douglas Cooper. Sprawą zainteresowały się gazety i telewizje w Wirginii.
Przeciw popiersiu Stalina protestuje też Polonia w USA. Znany publicysta i prezes Fundacji Kościuszkowskiej Alex Storożyński napisał wczoraj w znanej internetowej stronie Huffington Post: "Zgodnie z logiką McIntosha w USA należałoby stawiać pomniki Saddama Husajna, bo przez krótki czas w latach 80. Był on sojusznikiem USA".