Z pomocą prowokatorów zatrzymano grupę opozycyjnych polityków, którzy domagali się uwolnienia Euduarda Limonowa - skandalizującego pisarza i opozycjonisty. Niedawno dostał on dziesięciodniowy wyrok za udział w nielegalnym zgromadzeniu.
Opozycjoniści przed moskiewskim więzieniem, w którym przetrzymywany jest Limonow, zorganizowali jednoosobowe pikiety. Na ich organizację nie potrzeba zgody władz. Politycy stawali przed więzieniem samotnie - tylko z kartkami "Uwolnić Eduarda Limonowa".
Protest został jednak sprawnie przerwany przez dwóch zakapturzonych prowokatorów i garstkę stołecznych milicjantów.
Gdy tylko akcję rozpoczął Borys Niemcow z ruchu "Solidarność", obok niego pojawili się dwaj młodzi ludzie z zasłoniętymi twarzami. I pikieta przestała być już jednoosobowa. Natychmiast pojawili się milicjanci i Niemcow został zatrzymany za udział w nielegalnym zgromadzeniu. Dwójce prowokatorów nic się oczywiście nie stało. Po Niemcowie pikietę przed więzieniem rozpoczął Władimir Miłow (także z "Solidarności"). On miał więcej szczęścia - został zatrzymany trochę później, ale jego tura zakończyła się bez interwencji.
W tym czasie - jak pokazują zdjęcia pokazane przez portal Radia Swoboda - prowokatorzy rozmawiali w pobliżu z milicjantami. Ale gdy miejsce Miłowa zajął Aleksander Ryklin obok niego ponownie stanęli ci sami "pomocnicy" - młodzi ludzie z kapturami nasuniętymi na oczy. I za chwilę Ryklin został zatrzymany jako uczestnik nielegalnego zgromadzenia. Podobnie wyglądały próby pikietowania więzienia przez innych opozycjonistów.