W lewobrzeżnej części Uljanowska, gdzie w piątek doszło do groźnego pożaru magazynu amunicji, wprowadzono stan wyjątkowy
Fot. STRINGER/RUSSIA REUTERS
Płonące składy wojskowe w Uljanowsku
Wybuchy zabiły dwóch wojskowych strażaków próbujących gasić pożar, a ranne są 44 osoby. Połowa domów w dwóch osiedlach mieszkaniowych w pobliżu arsenału jest uszkodzona, trzeba remontować dziewięć szkół i 20 przedszkoli. Około 300 szklarzy od soboty wstawia szyby w budynkach.
Gubernator Siergiej Morozow wprowadził stan wyjątkowy w lewobrzeżnej części miasta. Mieszkańcy zostali ostrzeżeni, że w pobliżu ich domów mogą być pociski - saperzy znaleźli już ponad 50 takich pocisków, niektóre z nich upadły 3 km od epicentrum eksplozji.
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew nakazał kontrole stanu bezpieczeństwa wszystkich podobnych arsenałów w całym kraju. Przedstawiciele armii zapowiedzieli, że być może zostaną one przeniesione z miast na pustkowia.
Takie magazyny są ogromnym zagrożeniem dla otoczenia. Jak jeszcze w piątek przyznał gubernator Morozow, w arsenale marynarki wojennej w Uljanowsku przechowywano kilka tysięcy wagonów amunicji. Znajdowały się w nim pociski artyleryjskie, bomby głębinowe, potężne miny morskie.
W arsenale przeprowadzano też utylizację starych pocisków. I to ponoć złamanie zasad ostrożności przez jedną z kobiet zatrudnionych przy tych robotach stało się przyczyną piątkowego pożaru. Domniemana sprawczyni ciężko ranna z obszernymi poparzeniami leży w szpitalu.