Kubańska bezpieka pobiła słynną blogerkę

mas
12.11.2009 , aktualizacja: 12.11.2009 08:12
A A A Drukuj
Yoani Sanchez Fot. ADALBERTO ROQUE AFP Yoani Sanchez
- Bicie boli, następnego dnia nawet bardziej. Ale oni mnie nie powstrzymają przed pisaniem mojego bloga - oświadczyła Yoani Sanchez
SERWISY
Sanchez oraz jej przyjaciele Claudia Cadelo i Orlando Luis Pardo szli w piątek na uliczny happening przeciw przemocy w dzielnicy Vedado w Hawanie. Nagle drogę zajechało im czarne auto, wysiadło z niego trzech osiłków po cywilnemu i rozkazało: - Wsiadać!

Yoani i Orlando odmówili i zażądali nakazu aresztowania. Ubecy zaczęli ich szarpać, w końcu siłą wepchnęli do auta. W nim tłukli blogerkę pięściami po nerkach i głowie. - Doigrałaś się. Koniec twoich błazeństw, Yoani! - wrzeszczał jeden z ubeków.

Po kilkunastu minutach tajniacy wyrzucili Sanchez i Pardo na ulicy. Następnego dnia lekarz w Hawanie uprzedzony telefonem od bezpieki odmówił obdukcji.

"Pomyślałam o moim synku Teo. Boże mój, jak mu wytłumaczę te sińce - napisała Sanchez w swoim blogu Generacion Y, na którym od półtora roku opisuje codzienne życie na Kubie, za co dostała wiele nagród na świecie. - Ale przypomniałam sobie coś jeszcze, co zobaczyłam: przestrach napastników na widok czegoś nowego, czego nie rozumieją. Strach zmieniony w wyzywającą odwagę tych, którzy sądzą, że ich dni są policzone".

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów