Według Ośrodka Badań Handlu Detalicznego wartość dóbr skradzionych na Wyspach w handlu detalicznym w pierwszej połowie bieżącego roku wzrosła o 20 proc. (do 4,88 mld funtów). To więcej o 750 mln funtów w stosunku do roku poprzedniego.
W Stanach Zjednoczonych, najbardziej dotkniętych kradzieżami, wartość ukradzionych dóbr to w przeliczeniu 26,4 mld funtów rocznie, a w Japonii - 6,03 mld funtów.
Kradną nie żeby przeżyć Globalny Barometr Kradzieży Detalicznych 2009, oparty na badaniu ankietowym 1069 dużych detalistów o łącznej wartości sprzedaży 514 mld funtów rocznie wykazał też, że obecnie kradnie więcej osób z klasy średniej, chcąc zachować standard życia, do jakiego przywykli.
Najbardziej wzrosły kradzieże odzieży i akcesoriów - o 8,8 proc., przy czym największym "popytem" cieszyły się ubrania markowe i designerskie, bielizna i wyroby ze skóry.
W sklepach dla majsterkowiczów i z narzędziami liczba kradzieży wzrosła o 4 proc., a w sklepach delikatesowych i mini-marketach o 8,4 procent.
Wiceprezes amerykańskiej firmy Checkpoint Systems, dostarczającej zintegrowanych rozwiązań technologicznych do ochrony ludzi i mienia oraz ułatwiających ochronę dóbr konsumpcyjnych w sklepach sieciowych, Neil Matthews powiedział: "To widać w ostatnim wzroście sklepowych kradzieży przez klasę średnią, ludzi, którzy uciekają się do kradzieży, by zachować poziom życia", do jakiego przywykli.
- Jest to kradzież takich rzeczy jak kosmetyki,
perfumy, kremy do twarzy, alkohol, świeże mięso, telefony komórkowe,
gry komputerowe i DVD oraz niewielkie urządzenia elektroniczne jak aparaty fotograficzne, ipody i gadżety osobiste - dodał Matthews.