- Od początku był w nim chłód i determinacja. Było jasne, że zrobi wszystko co możliwe, żeby przeszkodzić w śledztwie - powiedział po decyzji przysięgłych inspektor Wayne Jones. Zdaniem inspektorów policji, najprawdopodobniej nigdy nie poznamy motywu brutalnego morderstwa, którego dokonał Polak.
Reszpondek poznał swoją ofiarę w fabryce Dairy Crest. Żonaty, mający dwójkę dzieci Polak od samego początku zaprzeczał, że utrzymywał z urodzoną w Indonezji Ermatati Rodgers stosunki seksualne. Jak zapewniał śledczych, 28-letnia dziewczyna pomagała mu w nauce angielskiego.
Udusił i grał w gry Zeznaniom zaprzeczyło jednak znalezione na materacu Rodgers DNA mężczyzny oraz zdjęcia nagiej Rodgers w jego aparacie fotograficznym. W święta Bożego Narodzenia 2007 r. Reszpondek pojechał ze swoją rodziną do Polski. Wrócił jednak na Wyspy do swojego domu w Rhostyllen, gdzie spotkał się z kochanką. Najprawdopodobniej doszło do kłótni. Jak relacjonował oskarżyciel Michael Chambers, kobieta została uduszona, a niewzruszony morderca, na chwilę po tym grał w gry komputerowe. Po półtora dnia Reszpondek zakopał ciało na polu.
Pętla się zamyka Śledztwo w tej sprawie trwało aż 14 miesięcy. O zaginięciu pisały niemal wszystkie gazety na Wyspach. Z początku podejrzany nie przejmował się sprawą, jednak, gdy policjanci zbliżali się do rozwiązania i przeszukiwali pola nieopodal jego domu, mężczyzna postanowił wykopać ciało ofiary. To mu się jednak nie udało.
W marcu zgłosił się na policję i powiedział, gdzie zakopał Rodgers. Zapewniał, że ofiara zmarła z przyczyn naturalnych. Jednak 11 osobowa ława przysięgłych nie uwierzyła. 10 ławników oceniło, że Reszpondek jest winny. Polak może zostać skazany nawet na dożywocie. Werdykt w piątek.
Berlin: Lech Wałęsa popchnął domino (Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię):
fot. Reuters