Krystyna Naszkowska: Czy demokratyczna opozycja w byłej NRD odegrała jakąś rolę w obalaniu muru berlińskiego?
Basil Kerski: Ważne pytanie, cieszę się, że w końcu padło.
Bo?
- Bo jestem zirytowany tym, że na rocznicę obalenia muru zapraszamy ważnych gości z Polski, ciągle podkreślamy rolę Gorbaczowa i Kohla, a zapominamy o naszym własnym ruchu demokratycznym, o ludziach podziemia w byłej NRD, którzy zapłacili ogromną cenę za to, co robili. Pamiętamy o Bushu seniorze i jego roli w zjednoczeniu Niemiec, a zapominamy o Wolfgangu Templinie.
Może opozycja w NRD była tak słaba, że nikt już o niej nie pamięta.
- Tak, była inna niż opozycja w Polsce czy ZSRR. Przyczyną tego był podział Niemiec i jego konsekwencje. Przed budową muru ludzie, którzy krytykowali system komunistyczny, uciekali do zachodniego Berlina. Potem, po zbudowaniu muru, władze komunistyczne często sprzedawały opozycjonistów na Zachód.
I ci opozycjoniści w zachodnich Niemczech trafiali do kraju, gdzie mówiono tym samym językiem, kraju o wspólnej historii i kulturze. Wtapiali się. To był wentyl bezpieczeństwa, którego nie było w żadnym innym kraju bloku wschodniego.
Ale dziś wiemy, że opozycja w NRD cały czas działała w ramach np. Kościoła ewangelickiego czy ruchów ekologicznych. I starała się nawiązywać współpracę z takimi ruchami na Zachodzie.
Władza nie tylko budowała mury. W czerwcu 1953 r. pokazała, do czego jest zdolna, kiedy brutalnie zdławiła strajki w Berlinie. Proszę pamiętać - to było jeszcze przed poznańskim Czerwcem i protestami na Węgrzech.
To w Berlinie po raz pierwszy w krajach bloku wschodniego tak brutalnie stłumiono protest ludności. Ten strajk mógł się rozlać po całym kraju, tak jak rozlały się po Polsce strajki solidarnościowe w sierpniu 1980 r.
Opozycjonistów wtedy wysyłano do obozów w ZSRR. Władza dała jasny sygnał, że nie ma tolerancji dla ludzi, którzy nie chcą się jej podporządkować. Wtedy przetrącono kark niemieckiemu społeczeństwu.
To spowodowało, że nigdy opozycja w NRD nie osiągnęła tej symboliki, jaką miała "Solidarność". Ale ona istniała i także ona przyczyniła się do upadku Honeckera.
Jaki wpływ na społeczeństwo niemieckie i opozycję miał dostęp do zachodnich telewizji i radia?
- Mieszkańcy NRD, oprócz małego obszaru wokół Drezna, mieli cały czas dostęp do telewizji zachodnioniemieckiej. Społeczeństwo wschodnich Niemiec było zafascynowane dobrobytem Zachodu, które mogło oglądać w telewizji, ale też widziało nieocenzurowane przekazy tego, co działo się w Polsce w latach 1980-81. Obserwowali obrady Okrągłego Stołu. To wszystko wpłynęło na postawę środowisk antytotalitarnych.
W piątek nasza redakcja przyznała nagrodę "Dialogu" dwóm opozycjonistom z byłej NRD - Wolfgangowi Templinowi i Ludwigowi Mehldornowi, którzy w latach 80. zostali pozbawieni pracy, a Templin w 1988 r. został wyrzucony z NRD. Chcieliśmy przypomnieć, że są Niemcy, którzy przyczynili się do upadku muru.
Dlaczego dziś dawni opozycjoniści nie odgrywają w polityce niemieckiej istotnej roli?
- Jedna z przyczyn to fakt, że zjednoczenie nastąpiło tak szybko, że zapomniano o ludziach, którzy próbowali reformować państwo komunistyczne, a doceniono tych polityków, którzy organizowali zjednoczenie.
Po za tym wschodni Niemcy zostali wchłonięci przez zachodni system polityczny. Dlatego, co stwierdzam z głębokim żalem, nie ma szans, by działacz dawnej opozycji, jak choćby Bogdan Borusewicz, został dziś marszałkiem Senatu.
Owszem, mamy panią Merkel na czele rządu, ale choć pochodzi z dawnej NRD, to nie ma antykomunistycznej biografii.
*Basil Kerski jest niemieckim politologiem i redaktorem naczelnym polsko-niemieckiego kwartalnika "Dialog"