Berlusconi chce bezpośrednich wyborów premiera Włoch

Tomasz Bielecki
10.11.2009 , aktualizacja: 10.11.2009 07:36
A A A Drukuj
Silvio Berlusconi chce wprowadzić we Włoszech bezpośrednie wybory premiera. - Po co wyłaniać szefa rządu w partyjnych negocjacjach? - tłumaczy Berlusconi.
Silvio Berlusconi
Fot. ALESSANDRA TARANTINO AP
Silvio Berlusconi
Bezpośrednie wybory premiera to pomysł bardzo popularny we Włoszech, gdzie politycy bez względu na swe barwy partyjne uchodzą za złowrogą i żądną zysków kastę duszącą państwo, a wielu zwykłych obywateli żyje w poczuciu, że zakulisowe układy partyjne odbierają im realny wpływ na władzę.

Cała kariera polityczna Berlusconiego opiera się na schlebianiu tej wrogości wobec elit politycznych, na atakowaniu próżniaczej klasy zawodowych polityków oraz ciągłym podkreślaniu, że obecny premier najpierw zbił fortunę jako biznesmen, a dopiero potem zajął się polityką. Pomimo wielu lat premierowania Berlusconi nadal pozostaje - w oczach swych zwolenników - nowym człowiekiem na szczytach władzy, gdzie wciąż musi bić się o dobro kraju z mafią zawodowych politykierów.

Premier lubi nazywać swój kraj "Azienda Italia", czyli przedsiębiorstwo Włochy, co ma sugerować, że biznesowe metody, które z ogromnym sukcesem zastosował w swym deweloperskim, a potem medialnym imperium, uznaje za o niebo lepsze od czczej gadaniny zgnuśniałych włoskich polityków.

- Jako jedyny we Włoszech sprawuję władzę z bezpośredniego wyboru - lubi podkreślać Berlusconi, który utożsamia głosy oddane w wyborach parlamentarnych na swą centroprawicową koalicję z głosami na rzecz swej osoby. A teraz tłumaczy, że zmiana konstytucji tylko oficjalnie zatwierdziłaby to, co działo się we wszystkich wygrywanych przez niego wyborach.

Berlusconi przeciwstawia swój silny mandat do rządzenia przede wszystkim sądom oraz prokuratorom, których oskarża o spiskowanie w celu odsunięcia go od władzy. To właśnie niecne zakusy czerwonych czyli lewicowych "perukarzy", a nie dawne grzechy prawicowego premiera miałyby być głównym źródłem procesów antykorupcyjnych przeciw Berlusconiemu. Wiszący nad nim proces w sprawie przekupywania świadka w latach 90. zaowocował niedawno pomysłem, aby i nominacje sędziów zatwierdzać w bezpośrednich wyborach.

Nowelizacja ustawy zasadniczej przez parlament zajęłaby co najmniej rok, lecz można nieco przyspieszyć tę procedurę przez odwołanie się do referendum. Berlusconi jest jednym z najpopularniejszych polityków we Włoszech, a jego rząd cieszy się poparciem ok. 50 proc. ankietowanych i niewykluczone, że wygrałby w cuglach referendum konstytucyjne.

Czy Berlusconi chce jednak skroić nowe prawo wyborcze pod siebie? Obecna kadencja włoskiego parlamentu, rządu i premiera kończy się w 2013 r., kiedy Silvio Berlusconi skończy 77 lat. Dotychczas oczekiwano, że zamierza przesiąść się do tego czasu na prestiżowy fotel prezydenta Włoch wyłanianego przez parlament. - Nigdy nie myślałem o prezydenturze - dementował jednak w czwartek Berlusconi.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów