Rzym atakuje Polskę za D'Alemę

Tomasz Bielecki, Bruksela
09.11.2009 , aktualizacja: 08.11.2009 22:05
A A A Drukuj
Włochy bronią Massima D'Alemy przed polskimi dyplomatami, którzy wypominają komunistyczną przeszłość byłego premierai Włoch. Sam D'Alema przyznaje, że jego szanse na unijny fotel maleją
Massimo D'Alema
Fot. AP
Massimo D'Alema

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Massimo D'Alema jest jednym z najważniejszych uczestników wyścigu o posadę tzw. ministra spraw zagranicznych Unii, którego powołuje traktat lizboński wchodzący w życie 1 grudnia. Włoscy politycy i media wciąż żyją słowami polskiego ambasadora przy UE Jana Tombińskiego, który niedawno przekonywał, że komunistyczna przeszłość D'Alemy byłaby problemem dla krajów z byłego bloku radzieckiego.

Choć Polska oficjalnie nie wyklucza żadnej kandydatury, to deklaracje Tombińskiego wywołały szczególnie ostry atak dziennika rodziny Berlusconich "Il Giornale". Wprawdzie sam premier Silvio Berlusconi w polityce wewnętrznej często wypomina swym lewicowym rywalom ich przeszłość we włoskich partiach komunistycznych, ale teraz silnie lobbuje w stolicach UE na rzecz wyboru D'Alemy i m.in. za pomocą swych mediów zwalcza lustracyjną nadgorliwość Polaków.

"Il Giornale" przypomina, że Polska nie miała oporów z wysunięciem kandydatury Włodzimierza Cimoszewicza na szefa Rady Europy, a deputowani partii Berlusconiego głosowali za Polakiem (ostatecznie przegrał) pomimo jego korzeni w PZPR. Mediolański dziennik snuje nawet podejrzenia, że polskie obiekcje wobec D'Alemy miałyby być wynikiem wspólnej gry z Berlinem, który nie chce Włocha na ważnym stanowisku unijnym.

- Osobiście angażuję się w rozmowy z polskimi i niemieckimi przyjaciółmi, by zwiększyć poparcie dla kandydatury mego przyjaciela Massima D'Alemy - ogłosił przedwczoraj chadecki polityk Rocco Buttiglione. Lewicowi i prawicowi publicyści wspólnie bronią D'Alemy nie tylko z racji narodowej solidarności, ale też cenionej kariery politycznej byłego ministra spraw zagranicznych, premiera oraz szefa centrolewicowej koalicji Drzewo Oliwne, który nigdy nie był zwolennikiem radzieckiej wersji komunizmu.

60-letni D'Alema był członkiem Włoskiej Partii Komunistycznej (PCI), której ideolodzy współtworzyli na przełomie lat 60. i 70. program eurokomunizmu - oficjalnie odżegnywali się od leninizmu, idei rewolucji i dyktatury proletariatu oraz przekonywali, że zmian społecznych należy dokonywać w ramach demokracji parlamentarnej. D'Alema w latach 90. angażował się w włoskie koalicje lewicy oraz chadeków, a jako premier Włoch w 1999 r. nie bez problemów poparł naloty NATO na Serbię (większość samolotów startowała z terenu Włoch), czym przypieczętował rozłam swej lewicy z pacyfistycznym skrzydłem postkomunistów.

Sam D'Alema oceniał wczoraj, że w rywalizacji o unijną posadę ma znacznie mniejsze szanse niż obecny brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband. Przywódcy UE najprawdopodobniej już w tym tygodniu nominują zarówno szefa unijnej dyplomacji, jak i stałego przewodniczącego Rady Europejskiej (rady szefów krajów UE), czyli tzw. prezydenta UE, którym może zostać belgijski premier Herman Van Rompuy.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów