Pięciodniowa wizyta dalajlamy w Tawang może pogorszyć stosunki pomiędzy Indiami a Chinami. Miasto leży na spornym terytorium Arunaćal Pradeś, do którego praw roszczą sobie także Chiny.
W Tawang, które ściśle związane jest z Tybetem, mieści się jedna z największych na świecie buddyjskich świątyń.
Indyjska
telewizja pokazała, jak tybetański przywódca duchowy wchodzi do klasztoru otoczonego przez tysiące buddyjskich mnichów. Kilka dni temu rząd Indii odmówił zgody na relacjonowanie przez zagranicznych dziennikarzy wizyty dalajlamy.
Dzisiejszą wizytę dalajlamy w Tawang już w październiku zapowiedział rzecznik tybetańskiego rządu. Chiny uważają, że będzie ona miała wpływ na pogorszenie sytuacji w Tybecie oraz oznacza, że tybetański przywódca ignoruje spór między Delhi a Pekinem o to terytorium.
Spór o Arunaćal Pradeś ciągnie się niemal od wieku, kiedy w 1914 roku
Wielka Brytania przyznała to terytorium, należące do Tybetu Południowego, Indiom.
Indyjskie władze w odpowiedzi na chińskie zarzuty tłumaczyli, że Dalajlama XIV jest wolny i może swobodnie podróżować, gdzie i kiedy chce. Dalajlama od 1959 roku, po ucieczce z Tybetu, gdzie krwawo stłumiono powstanie przeciwko chińskiej władzy, mieszka w indyjskiej Dharamśali.