Zapis nazwisk w dowodach tożsamości od dawna podsyca spory między polską mniejszością (stanowi ok. 6,7 proc.) a władzami Litwy. Choć Polacy chcą pisać nazwiska tak jak w Polsce, to na Litwie wolno im używać w dowodach tylko litewskiej ortografii. Europoseł Waldemar Tomaszewski ma zatem w paszporcie napisane - Valdemar Tomaševski.
Wileński sąd konstytucyjny postanowił wczoraj, że wprawdzie polska forma nazwiska jako "pomocnicza" może być umieszczana w dowodach i paszportach na stronach poświęconych adnotacjom, to litewski zapis pozostaje jedynym oficjalnym i wyłącznie on - tak jak dotychczas - może widnieć na głównej stronie dowodów tożsamości.
Działacze polskiej mniejszości, dla których sprawa nazwisk stała się symbolem walki o zachowanie tożsamości narodowej, są niezadowoleni i zapowiadają walkę o pełne równouprawnienie polskiej formy.
Do zamknięcia tego sporu dąży też rząd premiera Andriusa Kubiliusa, który niedawno zapowiedział, że jeśli orzeczenie sądu nie będzie korzystne dla Polaków, to przygotuje projekt ustawy spełniającej ich postulaty. Nazwiska miałyby zyskać status podobny do znaków firmowych, co wyłączałoby je spod restrykcyjnego prawa o języku narodowym na Litwie zakazującego używania nielitewskich liter. - Niestety, orzeczenie sądu nie kończy sporu. Nie uznajemy więc sprawy za zamkniętą - tłumaczył wczoraj minister sprawiedliwości Remigijus Šimašius.
Konflikt o polskie litery na Litwie sięga XIX w., kiedy litewskie odrodzenie narodowe odbywało się po części w opozycji do dominującej kultury Polaków. Choć np. polskie "sz" stosowano w litewskim jeszcze w pierwszej połowie XIX w., to wkrótce potem rugowanie go na rzecz "š" urosło do rangi patriotycznego gestu każdego litewskiego drukarza. Ponadto część Litwinów zaczęła wówczas wracać do litewskiej formy (nie tylko ortografii, ale także zakończeń) swych imion i nazwisk, które spolonizowano w czasach przedrozbiorowej Rzeczpospolitej.
Co gorsza, w okresie międzywojennym zaczęły zaogniać się spory o pochodzenie znanych ludzi urodzonych bądź wychowanych na Litwie. To wtedy Adam Mickiewicz stał się dla części Litwinów Adomasem Mickevieiusem. Taka forma widnieje dziś na niektórych pomnikach wieszcza na Litwie, co wywołuje protesty polskiej mniejszości.
Sprawa nazwisk znalazła się nawet w polsko-litewskim traktacie z 1994 r. Gwarantuje on Polakom prawo do posługiwania się nazwiskami w oryginalnym "brzmieniu", lecz sprawę ich pisowni odsyła do odrębnej umowy, która jednak nie powstała. Polska mniejszość prowadzi na Litwie także inny językowy spór - o prawo umieszczania tablic z polskimi nazwami ulic i miejscowości w rejonie wileńskim i solecznickim.