W środę nad ranem komandosi weszli na pływającego pod bandera Antigui pokład frachtowca Francop. Statek znajdował się wówczas kilkaset kilometrów na południe od wybrzeży Cypru. Od tygodni śledził go izraelski wywiad.
Na pokładzie komandosi odkryli 40 kontenerów z bronią. Według oficjalnych relacji miały w nich być rakiety do katiusz, kałasznikowy oraz granaty. Media piszą także o przemycanych wyrzutniach pocisków przeciwpancernych i przeciwlotniczych oraz moździerzach. W sumie Francop wiózł 300 ton broni. Według izraelskich źródeł wojskowych transport pochodził z Iranu, a jego odbiorcą miał być libański Hezbollah. Jednym z dowodów jest manifest okrętu, według którego kontenery z bronią załadowano w jednym z irańskich portów.
Oficjalny komunikat izraelskich władz mówi, że kapitanem jest Polak. Nie jest jasne, skąd pochodzi 14-osobowa załoga. Podczas akcji komandosów nikomu nic się nie stało. Ani załoga ani właściciel nie mieli pojęcia o tym, co przewożą.