Rząd premier Julii Tymoszenko wiedział o wybuchu epidemii grypy na zachodniej Ukrainie jeszcze na początku października, jednak zignorował te ostrzeżenia - oświadczył prezydent Wiktor Juszczenko.
Fot. Mykola Lazarenko AP
Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko razem w 2008 roku
Oskarżając Radę Ministrów o bezczynność w obliczu rozprzestrzeniającej się w kraju choroby, Juszczenko oznajmił, że centrum koordynacyjnym działań związanych z grypą powinna być podlegająca mu Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RNBiO). - Niewypełnianie decyzji RNBiO będzie oznaczało przekazanie sprawy do organów porządkowych - powiedział prezydent.
Zarówno on, jak premier Tymoszenko są kandydatami w zaplanowanych na 17 stycznia wyborach prezydenckich. Pani premier ubiega się w nich o najwyższe stanowisko w państwie po raz pierwszy, a Juszczenko będzie się starał o reelekcję. - Należy zmienić system. Trzeba zmienić cały system organizacji władzy państwowej na Ukrainie. Nie mamy czasu na czekanie - podkreślił.
Juszczenko oskarżył Tymoszenko, że nie dość, iż zignorowała doniesienia o niebezpieczeństwie, to 24 października przeprowadziła na centralnym placu Kijowa, Majdanie Niepodległości, swój zjazd przedwyborczy, na który ściągnęła 100 tysięcy osób z objętych epidemią obwodów.
- Siedem dni po Majdanie (zjeździe Bloku Julii Tymoszenko) poziom zachorowań na grypę w Kijowie doszedł do stanu epidemiologicznego - powiedział, dodając, że za takie rzeczy powinno się ponosić "nie tylko moralną, ale i kryminalną odpowiedzialność".
Juszczenko poinformował, że zwrócił się już w tej sprawie do prokuratury, a w związku z epidemią wprowadza do składu RNBiO ministra zdrowia oraz głównego lekarza sanitarnego kraju.