Postkomuniści w Brandenburgii jak żołnierze SS

bart
05.11.2009 , aktualizacja: 04.11.2009 17:35
A A A Drukuj
Przywódca SPD Kurt Schumacher pogodził się nawet z żołnierzami Waffen SS - tak socjaldemokratyczny premier Brandenburgii Matthias Platzeck tłumaczy, dlaczego zawarł koalicję z postkomunistyczną Lewicą
Premier Brandenburgii Matthias Platzeck
Fot. ARND WIEGMANN REUTERS
Premier Brandenburgii Matthias Platzeck
- To absolutna głupota, bezwstydność - komentuje się w Niemczech słowa brandenburskiego premiera. Gromy sypią się niego z szeregów opozycji oraz SPD. Słowami o Waffen SS oburzona jest także Lewica, której politycy dają do zrozumienia, że źle one wróżą nowo powstałej koalicji.

Współpracownicy Platzecka tłumaczą, że premier nie zamierzał nikogo obrażać. Przyowłaniem działań Schumachera - przedwojennego przywódcy SPD, więźnia nazistowskich obozów, który pojednał się w 1951 r. z weteranami Waffen SS - chciał tylko jasno objaśnić, dlaczego zdecydował się wejść w koalicję z Lewicą, partią enerdowskich postkomunistów i zachodnioniemieckich lewaków ciągle traktowaną jak pariasi. We władzach Lewicy są byli członkowie SED, czyli partii, która rządziła NRD, oraz agenci Stasi. Lewica jest też atakowana za jej ultrapopulistyczny program, który np. przewiduje przyznanie wszystkim bezrobotnym po 1000 euro zasiłku. A mimo to we wrześniowych wyborach zagłosowało na nią 12 proc. Niemców.

Do tej pory Lewica nienawidziła się z SPD. Oskar Lafontaine, jeden z szefów Lewicy, to dawny przywódca socjaldemokratów, który w 2005 r. opuścił ich z grupą współpracowników za rzekomą zdradę ideałów socjalistycznych. Mimo to Platzeck po wrześniowych wyborach do Landtagu postanowił rozejść się z chadecją, dotychczasowym koalicjantem, i budować sojusz z Lewicą.

W artykule dla "Spiegla" Platzeck pisze też o konieczności zasypywania rowu, który dzieli wschodnie Niemcy, i pojednania się z działaczami komunistycznymi z NRD. - To, że ciągle patrzymy na historię, nie służy dobrze ani wschodnim Niemcom, ani kulturze politycznej - dodawał.

Platzeck wielu nie przekonał, choć sojusz SPD i Lewicy w Brandenburgii uznaje się za kolejny test dla obydwu ugrupowań, które po wyborach w 2013 r. mogłyby stworzyć koalicję w całych Niemczech. Jeśli Platzeck poradziłby sobie w takiej konfiguracji i przekonałby do niej Niemców, mógłby myśleć o nominacji SPD na kandydata na kanclerza.

Wejście Lewicy do rządu Brandenburgii może też niekorzystnie odbić się na doskonałej dotąd współpracy landu z Polską. Brandenburgia i polskie województwa przygraniczne wspólnie zajmowały się ochroną środowiska, transportem, organizowały imprezy kulturalne. Teraz o współpracy Brandenburgii z zagranicą ma decydować Lewica, której działacze o Polsce wyrażali się chłodno. Ludzie Lewicy współrządzący Magdeburgiem odmówili np. uhonorowania Józefa Piłsudskiego, który był więziony w tamtejszej twierdzy, ponieważ mają go faszystę.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy