Lizbona - ostatnie starcie

Jacek Pawlicki
04.11.2009 , aktualizacja: 03.11.2009 19:58
A A A Drukuj
Szef Komisji Europejskiej porównał drogę do traktatu z Lizbony z maratonem z przeszkodami. Podpis Vaclava Klausa to meta, ale za nią jest jeszcze unijna szatnia, w której będzie sporo zamieszania
Parlament Europejski
fot. C. Joubert / AP
Parlament Europejski
W tej szatni zapadną ustalenia dotyczące wdrożenia Lizbony, która zacznie obowiązywać od 1 grudnia. Kalendarz jest napięty. W połowie listopada przywódcy Unii wybiorą przewodniczącego Rady UE, czyli tzw. prezydenta Unii i wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zwanego potocznie szefem unijnej dyplomacji. Te oba nowe stanowiska tworzy właśnie traktat z Lizbony.

Choć na dziennikarskiej giełdzie pojawiły się nazwiska ponad tuzina kandydatów, żaden z nich nie ma nominacji w kieszeni.

Zresztą na szczycie Unii w zeszłym tygodniu oficjalnie o nominacjach mowy nie było. Przywódcom nie starczyło czasu nawet na wstępną rozmowę o tym, czy chcą mieć na tych stanowiskach charyzmatycznych liderów, czy raczej sprawnych, choć bezbarwnych polityków, umiejących budować konsensus i poruszać się w gąszczu sprzecznych interesów poszczególnych krajów.

Wszystko wskazuje jednak na to, że prezydentem będzie ktoś mało widoczny, ale za to sprawny negocjator. W kuluarowych debatach przepadła kandydatura przywódcy wagi ciężkiej - b. brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira. Jego główny rywal, premier Luksemburga Jean-Claude Juncker, może być niemal pewien, że na drodze do fotela prezydenta zatrzymają go Brytyjczycy.

Ostatnio faworytem wyścigu o prezydenturę stał się belgijski premier Herman Van Rompuy. Jest wystarczająco nijaki, by nikomu się nie narazić, i odpowiednio sprawny, by jego dwa i pół roku u sterów UE nie skończyło się fiaskiem. Słaby prezydent to szansa na to, że UE zgodzi się na mocnego szefa dyplomacji. Za takim podziałem ról lobbuje w Brukseli Donald Tusk, a wspierają go Hiszpanie.

Zaraz po wyborze przewodniczącego Rady UE i szefa unijnej dyplomacji szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso wybierze komisarzy. Lista kandydatów jest już właściwie gotowa; Barroso wymyślił też kilka ważnych nowych tek, by zaspokoić apetyty stolic - w tym tekę ds. zmiany klimatu i praw człowieka. Janusz Lewandowski najpewniej zajmie się budżetem, a Polska stara się, by jego uprawnienia były szersze niż komisarza ds. budżetu w poprzedniej Komisji Barrosa.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos