Panika z powodu grypy na Białorusi

Andrzej Poczobut, Grodno
04.11.2009 , aktualizacja: 03.11.2009 17:40
A A A Drukuj
Białorusini oblegają apteki, choć władze zapewniają, że obecność wirusa świńskiej grypy potwierdzono tylko u 59 osób. Zmarła jedna osoba.
- Nie ma żadnych powodów do paniki - przekonuje główny lekarz Białorusi Walancina Kaczan. Przyznaje jednak, że ostatnio nastąpił wzrost zachorowań na zwykłą grypę - jest ich o 40 proc. więcej niż w zeszłym roku.

Jednak Białorusini są przekonani, że w kraju panoszy się epidemia świńskiej grypy, a władze świadomie zatajają tę informację. Według sondy przeprowadzonej w trakcie trwania talk-show "Wybor" w państwowej telewizji ONT aż 93 proc. widzów stwierdziło, że władze ukrywają przed społeczeństwem informacje o świńskiej grypie.

W aptekach od poniedziałku nie ma leków przeciwwirusowych, wykupiono też środki wzmacniające odporność organizmu. W ciągu dwóch dni z półek znikły maseczki. Białoruski rząd ogłosił więc, że sprowadzi 100 tys. maseczek z Litwy.

Władze same podgrzewają atmosferę. W Mińsku i siedmiu innych miastach zawieszono naukę w szkołach, a w stolicy do pracy w szpitalach zmobilizowano studentów uniwersytetów medycznych.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy