Z Guantanamo do raju

Mariusz Zawadzki
02.11.2009 , aktualizacja: 01.11.2009 22:38
A A A Drukuj
Wysepka Palau na Pacyfiku przyjęła wczoraj sześciu chińskich Ujgurów, którzy byli więźniami Guantanamo. Ich czterej koledzy, przewiezieni na Bermudy cztery miesiące temu, twierdzą, że trafili do raju
Camp 4, Guantanamo
Fot. Brennan Linsley AP
Camp 4, Guantanamo
Tym razem obyło się bez międzynarodowej awantury, którą w czerwcu skończyło się potajemne przeniesienia czwórki Ujgurów na Bermudy, brytyjskie terytorium zależne. Wtedy Amerykanie nie poinformowali o swoich zamiarach Londynu, który - dowiedziawszy się o przybyciu więźniów po fakcie - skarcił rząd Bermudów za samodzielne podejmowanie takich decyzji. Amerykańska dyplomacja nieoficjalnie wyjaśniała, że ukryła sprawę dla dobra Brytyjczyków, żeby uchronić ich przed gniewem Pekinu, który uważa Ujgurów z Guantanamo za wywrotowców i domaga się ich deportacji.

Tym razem żadnych protestów nie będzie, bo wyspy Palau na Pacyfiku, w 1885 roku przyznane przez Papieża Leona XIII Hiszpanii, są obecnie terytorium stowarzyszonym z USA. Latem władze tego państewka, które i tak ma już z Chinami na pieńku, bo utrzymuje relacje z Tajwanem, zgodziły się przyjąć 17 Ujgurów.

Prezydent Barack Obama nieco pochopnie obiecał, że do końca roku zamknie osławione więzienie w amerykańskiej bazie Guantanamo na Kubie, gdzie od ośmiu lat przetrzymywani są bez sądu podejrzani o terroryzm schwytani w Afganistanie, Pakistanie i Iraku. Przy obecnym tempie opróżniania bazy, w której jest jeszcze 200 więźniów, wydaje się to niemożliwe.

Trzeba jednak przyznać, że nieliczni więźniowie już wypuszczeni są wniebowzięci. Czwórka, która od czterech miesięcy żyje na Bermudach, twierdzi, że znalazła tam raj na ziemi. Pracują na polu golfowym w Port Royal, gdzie raz do roku odbywają się zawody, na które przybywają najlepsi zawodnicy świata. Tubylcy straszeni przed ich przylotem artykułami w lokalnej prasie, że na wyspach zamieszka czterech nieobliczalnych być może terrorystów, przyjęli ich ciepło. Mają do nich jednak ograniczone zaufanie. Kiedy w sierpniu na polu golfowym w Port Royal bawił były prezydent Bill Clinton, Ujgurzy zostali dyskretnie usunięci.

Ujgurzy, wszyscy około trzydziestki, są do tego stopnia szczęśliwi, że nie wyrzucają Amerykanom siedmiu lat spędzonych w Guantanamo. - Co się stało, to się nie odstanie. Chwała niech będzie Allahowi, że jesteśmy na Bermudach! - mówią i w ogóle nie chcą rozmawiać o przeszłości na Kubie.

Ich odyseja na Bermudy zaczęła się od ucieczki z Chin, gdzie mniejszość muzułmańska Ujgurów jest dyskryminowana, do Afganistanu. Tam - jak twierdzą - zupełnie przypadkiem trafili na bombardowania Amerykanów. Uciekli więc do Pakistanu, gdzie ich zatrzymano i w 2001 roku przekazano Amerykanom jako rzekomych ochotników Al-Kaidy. Zostali uwolnieni od tego zarzutu już kilka lat temu, ale nie było z nimi co zrobić. Do Chin wrócić nie mogli ze względu na represje, które niechybnie by ich tam spotkały.

- Czujemy się już Bermudczykami. Ten kraj wykazał się odwagą, przyjął nas, i tu chcemy założyć rodziny, mieć wiele dzieci i umrzeć - mówi Abdullah Abdulqadir. W wolnym czasie pływają w morzu, łowią ryby, oglądają amerykańskie filmy na DVD, uczą się angielskiego albo przemierzają Bermudy na wypożyczonych skuterach. Niedawno jakiś bogacz zaprosił ich na przejażdżkę jachtem po Atlantyku.

Na Palau tak beztrosko już nie będzie. Klimatolodzy ostrzegają, że w wyniku ocieplenia klimatu, topienia się lodów Arktyki i Antarktyki wyspy mogą za kilkadziesiąt lat zostać zupełnie przykryte przez Pacyfik.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy