Procesu Chiraca żąda sędzia śledcza Xaviere Simeoni, która niedawno uchyliła decyzję prokuratorów o zaniechaniu postępowania przeciw byłemu prezydentowi. Simeoni chce, aby sąd zbadał sprawę 21 fikcyjnych etatów w stołecznym magistracie z czasów, gdy merem Paryża był Chirac. Prawdziwe i duże pieniądze za niewykonaną pracę na nieistniejących posadach miały być wypłacane m.in. krewnym partyjnych kolegów Chiraca.
Gdyby doszło do procesu, Chirac byłby pierwszym po wojnie byłym przywódcą francuskiego państwa, który staje przed sądem.
Afera z lat 1983-95 była szeroko opisywana przez francuskie media już przed dekadą. A Chirac zasiadający w Pałacu Elizejskim od 1995 r. do 2007r. krył się przed procesem za immunitetem prezydenckim. Kiedy przed dwoma laty odszedł na emeryturę, sędzia Simeoni wyciągnęła stare akta i doprowadziła do wszczęcia nowego postępowania.
- Kłopot w tym, że sądu nad Chirakiem nie chcą elity polityczne. Przekonują, że szukanie kary za winy byłego prezydenta sprzed dwóch dekad to albo wyjątkowa małoduszność, albo potajemne knowania jego dawnych wrogów politycznych -tłumaczy francuski publicysta Bernard Guetta.
Sprawa Chiraca istotnie pokazała niesłychaną solidarność francuskiej klasy politycznej, która broni byłego centroprawicowego polityka bez względu na swe barwy partyjne. Chirac zamiast wyrazów potępienia słyszy teraz zarówno z prawicy, jak i lewicy przede wszystkim pochwały za swą 12-letnią prezydenturę, a zwłaszcza za opór wobec George'a W. Busha, któremu nie udało się wciągnąć Francji w"iracką awanturę", czyli wojnę przeciw Saddamowi Husajnowi.
- Chirac zrobił tak wiele dobrego dla kraju. Zasługuje na spokój. Niepotrzebny proces tylko zaszkodziłby wizerunkowi Francji -ogłosiła przedwczoraj Ségoléne Royal, była socjalistyczna kandydatka na prezydenta. Za niewracaniem do zamkniętych rozdziałów historii opowiedział się też były przywódca socjalistów François Hollande.
Zarzuty korupcyjne wobec Chiraca nie są we Francji zaskoczeniem, bo już kilka pokoleń wyborców dorosło na politycznych kabaretach, w których Chirac i jego żona byli nazywani "supermenami, superkrętaczami". Przedawnienie zarzutów uratowało Chiraca w latach 90. m.in. przed najgroźniejszym procesem dotyczącym podejrzanej sprzedaży i wynajmu mieszkań komunalnych w Paryżu.
Francuzi do niedawna tłumaczyli, że Chirac nie oszukiwał dla osiągnięcia prywatnych korzyści, lecz chciał - i tak chyba było w większości wypadków - podreperować finanse swojej partii i jej działaczy. Taki też miał być główny cel tworzenia fikcyjnych etatów w paryskim merostwie.
Były prezydent, który oddawał władzę w 2007r. z bardzo niskimi notowaniami, wyrósł podczas dwóch lat swej emerytury na -jak żartują francuscy socjolodzy - dobrotliwego "dziadka narodu" cieszącego się do niedawna aprobatą blisko 70 proc. Francuzów. Ludzie cenią go za umiejętność cieszenia się życiem i zamiłowanie do dobrej kuchni oraz alkoholi kontrastujące ze stylem obecnego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego, który nawet nie pije wina.
Wyrozumiałość Francuzów dla emerytowanego prezydenta -przynajmniej do niedawna - była tak wielka, że popularności Chiraca nie zmniejszył niedawny proces w sprawie szmuglowania broni do Angoli w latach 90., w którym jego były minister spraw wewnętrznych Charles Pasqua dostał rok więzienia w zawieszeniu.
- Dochody ze sprzedaży czołgów i karabinów trafiały do polityków rządzącej prawicy i niektórych opozycjonistów. Zwykły Francuz uważa zatem, że uwikłani byli wszyscy. A więc nikogo nie można jednoznacznie potępić - tłumaczy Guetta.
Opinii Chiraca nie zaszkodził też trwający proces jego byłego premiera i pupila Dominique'a de Villepina, który jest oskarżony o oczernianie Sarkozy'ego podczas walki o nominację na kandydata prawicy w wyborach prezydenckich w 2007 r. Villepin był wtedy przez chwilę konkurentem Sarkozy'ego.
Czy wyciągnięcie dawnych grzechów Chiraca przez sędzię Simeoni może mu jednak teraz odebrać miłość ludu?
Opublikowany wczoraj sondaż zaprzeczył opiniom francuskich ekspertów, którzy uważali, że Chirac jako "monarcha senior" zdobył wieczystą nietykalność. - Zadaliśmy pytanie, czy powinien być sądzony jak każdy inny obywatel. Okazało się, że -przynajmniej poza elitami politycznymi -poczucie równości wobec prawa wciąż jest żywe -tłumaczyli w telewizji autorzy sondażu.
Prokuratorzy najprawdopodobniej będą odwoływać się od decyzji sędzi Xaviere Simeoni, która de facto zarzuciła im, że też ulegli urokowi byłego prezydenta i dlatego zrezygnowali z postawienia go przed sądem. Dla Simeoni ta sprawa to argument za utrzymaniem instytucji niezawisłych sędziów śledczych (kontrolują postępowanie przygotowawcze policji i prokuratury zależnej od ministra sprawiedliwości), którą chce zlikwidować prezydent Sarkozy. Jeśli Chirac stanie przed sądem, to najpewniej zapłaci tylko wysoką grzywnę, choć formalnie grozi mu nawet kilka lat więzienia.