Jestem przekonany, że pamięć o tragediach narodowych jest tak samo święta jak pamięć o zwycięstwach. Nie ma usprawiedliwienia dla represji - powiedział wczoraj w zaskakującym wystąpieniu prezydent Rosji obchodzącej akurat Dzień Pamięci Ofiar Represji Politycznych
W wystąpieniu wideo w swoim blogu prezydent przypomniał, że dzień poświęcony ofiarom represji wpisano do kalendarza 18 lat temu, ale jak pokazują sondaże, większość młodych Rosjan nie potrafi nawet wymienić nazwisk wybitnych ludzi zgładzonych w czasach represji bolszewickich.
Pamięć o ofiarach zdaniem Dmitrija Miedwiediewa musi być tak samo pielęgnowana jak pamięć o zwycięstwach. To wielkie odejście od linii państwa rosyjskiego, które dotychczas starannie pielęgnowało pamięć Stalina - pogromcy hitleryzmu, ale mówienia o jego zbrodniach równie starannie unikało.
- Nie sposób wyobrazić sobie rozmachu terroru, który dotknął wszystkie narody kraju. Jego szczyt przyszedł w latach 1937-38. Aleksander Sołżenicyn nazwał falą narodowej tragedii niekończący się potok represjonowanych w tym czasie. Przez 20 przedwojennych lat likwidowano całe warstwy i grupy narodu. Praktycznie zlikwidowano Kozaków. Rozkułaczono i zniszczono chłopstwo. Represje polityczne dotknęły inteligencję, robotników i wojskowych. Prześladowano przedstawicieli absolutnie wszystkich wyznań religijnych. Miliony ludzi zginęły w wyniku terroru i kłamliwych oskarżeń. Były pozbawione wszelkich praw, nawet prawa do godnego ludzkiego pochówku, a ich imiona były przez długi czas wykreślone z historii -tak prezydent Rosji przypominał skalę represji.
Zdecydowanie wystąpił przeciwko próbom zdjęcia odpowiedzialności ze zbrodniarzy: - Do dziś można usłyszeć, że te ogromne ofiary były usprawiedliwione jakimiś wyższymi celami państwowymi. Jestem przekonany, że żaden rozwój kraju, żadne jego sukcesy, ambicje nie mogą być realizowane za cenę ludzkich tragedii i strat. Nic nie może być stawiane ponad wartością życia ludzkiego. I nie ma usprawiedliwienia dla represji.
Prezydent użył też argumentu, którym do tej pory posługiwali się jedynie przedstawiciele liberalnej opozycji tłumaczący, że narody ZSRR wygrały wojnę z hitlerowcami swoim wysiłkiem, a nie dzięki komunistycznym władcom: -Zbrodnie Stalina nie mogą przesłonić wielkich zdobyczy narodu. Nawiązując do stworzonej niedawno prezydenckiej Komisji ds. Przeciwdziałania Fałszowaniu Historii na Niekorzyść Rosji, Miedwiediew wyjaśnił, że kłamstwami na temat przeszłości są nie tylko "próby rewizji wyników wojny". Fałszowanie historii to także "próby usprawiedliwiania tych, którzy mordowali swój naród, co robi się rzekomo w imię ustanowienia sprawiedliwości historycznej".
Zdaniem gospodarza Kremla dojrzałość obywatelska polega na "przyjęciu przeszłości taką, jaka ona była w rzeczywistości". -Ważne jest badanie przeszłości, przezwyciężanie obojętności i prób zapominania o jej tragicznych stronach. A nikt poza nami tego nie uczyni -powiedział prezydent.
Miedwiediew wezwał rodaków do budowania pomników ku czci ofiar terroru bolszewickiego. -Bezwarunkowo powinny być kontynuowane poszukiwania masowych grobów, odtwarzanie imion zamordowanych, a tam gdzie jest taka potrzeba, ich rehabilitacja -dodał.
Wystąpieniu Miedwiediewa w Dniu Pamięci Ofiar Represji Politycznych dużo uwagi poświęciły rosyjskie telewizje. Widzowie wiele razy usłyszeli, że nic nie usprawiedliwia represji. Zobaczyli też, jak delegacja partii Sprawiedliwa Rosja składa kwiaty na poligonie w Butowie, gdzie w latach 1937-38 NKWD rozstrzelało co najmniej 20 tys. ludzi.