Wielka czystka nad Jangcy

Maria Kruczkowska, Reuters
22.10.2009 , aktualizacja: 21.10.2009 18:43
A A A Drukuj
Sześć wyroków śmierci, trzy kolejne w zawieszeniu, oznaczające w praktyce dożywocie, dziesiątki wieloletnich kar więzienia - tak zakończył się wczoraj gigantyczny proces mafii w Chongqingu. Bandytów przez lata krył szef lokalnego wymiaru sprawiedliwości.
Sąd uznał, że gangsterzy są winni serii morderstw, pobić i wyłudzania haraczy. - Ich działania były odrażające - orzekli sędziowie. Obok mafiosów wyroku wysłuchali też miejscowi biznesmeni, urzędnicy i policjanci, którzy współpracowali z bandytami.

W Chinach, gdzie korupcja władz jest tajemnicą poliszynela, z powodów czysto politycznych ktoś na samej górze dał zielone światło do rozprawienia się z mafią w 30-milionowym Chongqingu. To do tego położonego nad rzeką Jangcy miasta wozi się zachodnich dziennikarzy, chcąc pochwalić się, jak wygląda najlepsze oblicze chińskiego boomu gospodarczego. Pokazuje im się osiedla jak spod igły, drapacze chmur rodem z Hongkongu, centra rozrywki z ambicjami na miarę Las Vegas, świetne autostrady.

Ale to także chiński Dziki Zachód - szybkie i wielkie pieniądze, mroczne interesy, chciwi urzędnicy, przekupni sędziowie i policja. To wszystko właśnie pokazał zakończony wczoraj proces. W trakcie śledztwa za kratki trafiło ponad 1,5 tys. osób, w tym 14 wysokich rangą policjantów i przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Mafiosi opanowali lokalny rynek nieruchomości, maczali palce w dużych projektach inwestycyjnych, udzielali też nielegalnie pożyczek - jedną z nich na sumę 4,4 mld dol.! Mieli potężnych protektorów, ich interesy krył m.in. wiceszef wymiaru sprawiedliwości Wen Qiang, który wcześniej przez 16 lat służył w policji. - Z początku Wen wypierał się wszystkiego, ale w końcu przyznał, że od szefów gangów dostał ponad 14 mln dol. - pisze miejscowy dziennik "Wieczorne Wiadomości Jangcy". Przeciwko Wenowi prowadzone jest osobne śledztwo.

Chińskie media najwięcej uwagi poświęciły szwagierce Wena. 46-letnia Xie Caiping prowadziła 20 nielegalnych kasyn w dużych hotelach w Chongqingu. Było ją stać na utrzymanie haremu 16 młodych kochanków.

Kto dał sygnał do walki z mafią? Prawdopodobnie był to Bo Xilai, rządzący Chongqingiem od 2007 r. Były minister handlu jest synem weterana partyjnego Bo Yibo i, jak się uważa, żywi duże ambicje polityczne. Bezwzględna rozprawa z mafią w podległym mu Chongqingu może się stać jego kartą przetargową w 2012 r. na kolejnym zjeździe Komunistycznej Partii Chin.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów