Krwawy zamach w Iranie>> Według irańskiej telewizji, Pakpur wezwał do "wydania niezbędnych zezwoleń, uprawniających gwardzistów do zmierzenia się z terrorystami na terytorium pakistańskim". Nie sprecyzowano, czy chce pozwolenia od władz Pakistanu czy też od irańskich przywódców.
Zdaniem Strażników Rewolucji, sunnicka grupa terrorystyczna Jundallah (Żołnierze Boga), która miała przyznać się do zorganizowania zamachu, działa z terytorium Pakistanu.
To samo oświadczył irański minister spraw zagranicznych Manuszehr Mottaki, mówiąc o kilku ugrupowaniach odpowiadających za zamach. - Członkowie tych grup terrorystycznych regularnie naruszają granicę i dokonują ataków w Iranie. Trzeba uciąć ręce tych, którzy stoją za zbrodniami w południowo-wschodnim Iranie - oświadczył. Mottaki dodał, że
Iran i Pakistan przeprowadzą rozmowy na temat sposobów rozwiązania tego problemu. Jak zaznaczył, oba państwa łączy "granica przyjaźni".
Oskarżenia W poniedziałek przywódca Strażników Generał Mohammad Ali Jafari oświadczył, że ugrupowanie Jundallah ma szerokie
powiązania z amerykańskim, brytyjskim i pakistańskim wywiadem. Jeszcze tego samego dnia Stany Zjednoczone i
Wielka Brytania potępiły zamach oraz zaprzeczyły, że miały z nim cokolwiek wspólnego.
Zamach na Strażników Do zamachu doszło w niedzielę w mieście Sarbaz w niespokojnej prowincji Beludżystan i Sistan. Zamachowiec zdetonował materiały wybuchowe przed wejściem do sali, w której miały się odbyć obrady dotyczące pojednania między zamieszkującymi region społecznościami szyicką i sunnicką.
W zamachu zginęły 42 osoby, w tym siedmiu dowódców Strażników Rewolucji.