Sąd w Brześciu uznał w czerwcu 31-letniego Wasilija Juzepczyka winnym zabójstw i rabunków dokonanych w latach 2007-08 . Według prokuratury razem z swym krewnym 28-letnim Siergiejem Gurienką zamordował on sześć starszych kobiet i okradł je z oszczędności.
Juzepczyk, który nie ma obywatelstwa Białorusi, najpierw przyznał się do winy, ale później odwołał zeznania. - Twierdzi, że był bity. I że grożono mu, że jeżeli nie przyzna się do winy, to milicja aresztuje jego żonę - mówi "Gazecie" Roman Kislak, prawnik reprezentujący Juzepczyka przed Komitetem Praw Człowieka ONZ.
Juzepczyk odwoływał się do białoruskiego sądu najwyższego, ale ten 2 października utrzymał wyrok w mocy. Skazany ma dziesięć dni na przesłanie prośby o ułaskawienie do prezydenta. Prezydencka komisja ds. ułaskawień może albo utrzymać wyrok, albo zamienić go na karę więzienia. Wyrok zostanie wykonany dopiero po negatywnej decyzji komisji.
Z apelem do Aleksandra Łukaszenki o ułaskawienie Juzepczyka wystąpiła Amnesty International. Eksperci przyznają jednak, że skazany nie ma wielkich szans na ułaskawienie, bo Łukaszenka niezwykle rzadko korzysta z prawa łaski. Ostateczny wyrok na niego wydała już białoruska prasa rządowa, która pisała o nim, że nie zasługuje na miano człowieka, i pochwaliła postawę sądu.
Właśnie m.in. dlatego Wasilij Juzepczyk wystąpił o rozpatrzenie swej sprawy przez Komitet Praw Człowieka ONZ. Jest to jedyna międzynarodowa instytucja, która na podstawie ratyfikowanych przez Białoruś umów międzynarodowych ma prawo rozpatrywać skargi na białoruskie sądy. Problem w tym, że decyzja Komitetu nie jest wiążąca dla Białorusi i ma jedynie doradczy charakter.
- Mamy nadzieję, że przyjęcie sprawy do rozpatrzenia przez Komitet powstrzyma wykonanie kary śmierci - mówi Roman Kislak. Przyznaje on jednak, że dwa razy w przeszłości kara śmierci została wykonana, mimo że Komitet Praw Człowieka ONZ rozpatrywał skargi skazańców.
Tym razem jednak może być inaczej, bo Białoruś stara się o przyjęcie do Rady Europy. W czerwcu Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję mówiącą, że białoruscy parlamentarzyści otrzymają w nim status "specjalnie zaproszonych", pod warunkiem że na Białorusi zostanie zawieszone wykonywanie kary śmierci.
Białoruskie władze, którym bardzo zależy na nawiązaniu współpracy z Zachodem, twierdzą, że rozważają możliwość wprowadzenia moratorium na wykonywanie kary śmierci, podczas gdy na razie nadal będzie ona orzekana przez sądy.
Białoruś jest jedynym państwem europejskim, gdzie nadal jest wykonywana kara śmierci. Grozi ona za zabójstwa, a wykonywana jest strzałem w tył głowy. Ciała zabitych są grzebane w bezimiennych grobach. Rodzina skazańców nie jest informowana ani o dacie wykonania wyroku, ani o miejscu pochówku skazańca. Zgodnie z oficjalną statystyką od 1991 r. na Białorusi orzeczono ponad 400 wyroków śmierci.