Fot. Ng Han Guan APJedna z platform chwalących komunistyczne Chiny
Nic nie było za drogie i za duże dla obchodów rocznicy 60-lecia powstania Chin Ludowych. Wczoraj z okazji święta narodowego przez Pekin przeszła wczoraj trzygodzinna parada wojskowa. Chińska armia pokazała 50 nowych rodzajów broni, w tym transkontynentalne rakiety balistyczne Dongfeng 31
Fot. AP
Portret prezydenta Hu Jintao na paradzie w Pekinie
Fot. Wu Xiaoling AP
Prezydent Hu Jintao, były prezydent Jiang Zemin, premier Wen Jiabao w otoczeniu dostojników państwowych i partyjnych
Fot. Xie Huanchi AP
Chińscy kadeci
Fot. DAVID GRAY REUTERS
60 lat temu powołano do życia Chińską Republikę Ludową W rocznicowej największej w historii kraju paradzie wzięło udział ponad 100 tys. osób (nie licząc zgromadzonych widzów)
Chińscy przywódcy chcieli, by świat zobaczył dobrze uzbrojoną i nowoczesną armię nie mającą nic wspólnego z chłopskim wojskiem, które 60 lat temu wniosło komunistów do władzy. Rocznicę uświetnił też pochód z udziałem 180 tys. statystów, połączony z występami artystów i żywymi obrazami.
Mieszkańcy Pekinu oglądali jednak te cuda w telewizorze, ponieważ ze względów bezpieczeństwa centralny plac Tiananmen i prowadzące do niego ulice zostały zamknięte.
Na placu, który jest symbolem Chin, pojawili się wczoraj w komplecie chińscy przywódcy i 30 tys. gości. Na ich głowami przeleciały eskadry 180 samolotów i śmigłowców bojowych. Jak wszystkie reżimy autorytarne i Chiny wykorzystują podobne rocznice dla demonstracji siły, a jednocześnie boją się by coś nie popsuło wspaniałych uroczystości.
Nie zaryzykowali, choć Chińczycy pękają z dumy narodowej i chętnie by obejrzeli swoje wojsko z bliska. Jak rok temu podczas olimpiady, od kilku miesięcy rosło patriotyczne uniesienie. Odmalowywano posągi Mao Zedonga, które nadal stoją w wielu miastach chińskich. Tysiące Chinek odpowiedziały na apel władz Pekinu, które ogłosiły nabór na hostessy, poszukiwane były dziewczyny o wzroście od 171 do 179 cm. Nastolatki strzygły sobie wzór placu Tiananmen na głowie. Cukiernicy piekli torty w kształcie słynnego placu. Wszystkich zaś pobił pewien fryzjer, który odtworzył główne budowle przy placu Bramy Niebiańskiego Spokoju z ludzkich pofarbowanych włosów.
Również dla bywałych w świecie chińskich twórców rząd - czytaj partia - realizuje misję narodową przywracając wielkość Chinom. Pekińską paradę przygotował najbardziej znany reżyser chiński Zhang Yimou. W przeszłości twórca miał kłopoty z chińską cenzurą, bo kręcił filmy, których bohaterami były ofiary systemu. Zbierał nagrody na zachodnich festiwalach, ale nie grano ich w Chinach. Kilka lat temu zaczął kręcić filmy wu shu, w której pokazuje historię z perspektywy władcy. Nowe filmy wróciły na chińskie ekrany. Rok temu był autorem ceremonii otwarcia i zamknięcia igrzysk olimpijskich. A potem chińska armia powierzyła mu przygotowanie największej parady w historii.
W obchody zaangażował się też Jackie Chan i plejada innych gwiazd z Chin i Hongkongu. Jet Li, Gong Li i Zhang Ziyi uświetnili rocznicową superprodukcję "Narodziny Republiki". A głos Jackie Chan śpiewającego patriotyczną piosenkę "Ojczyzna" słyszy od niedawna 500 użytkowników chińskiej telefonii komórkowej China Mobile. To prezent od operatora z okazji rocznicy.
To działa, bo Chińczycy mają powody do dumy. Słabe Chiny najeżdżane i podbijane, przymierające głodem stały się potęgą, z którym Zachód się liczy. Chińczycy kosztują teraz słodyczy rewanżu historycznego. Siedzi w nich bowiem głęboko kompleks wojen opiumowych z XIX w. i upadku potężnych Chin, najstarszego i najbardziej cywilizowanego kraju świata, który pokonali lepiej uzbrojeni barbarzyńcy z zachodu. O chińskiej smucie, zwanej " stoma latami wstydu" mówi się nieustannie w szkole i mediach przy każdej okazji. Odrodzenia Chin, nowoczesności, wzrostu poziomu życia, pokoju - tego wszystkiego by nie było gdyby nie partia, co powtarza się przy każdej okazji.