Prokurator, który zeznawał na korzyść Romana Polańskiego twierdzi, że kłamał. Kiedyś opowiadał przed kamerą, jak sędzia uparł się, by Polańskiego wsadzić na długie lata za kraty. Teraz to odwołuje
Kadr z filmu "Polanski: Wanted and Desired"
Emerytowany prokurator David Wells wystąpił w nakręconym w 2008 r. filmie dokumentalnym "Roman Polański: poszukiwany i pożądany".
Opowiadał w nim o prywatnych rozmowach jakie prowadził w 1977 r. z sędzią Laurence Rittenbandem, prowadzącym sprawę Polańskiego, oskarżonego o gwełt na 13 letniej Samancie Gailey.
Rittenband był wściekły na Polaka i zamierzał go surowo ukarać. Poszło o to, co Polański robił, gdy po 42 dniach aresztu wypuszczono go na wolność. Wells pokazał Rittenbandowi zdjęcie zamieszczone w jednej z gazet, przedstawiające reżysera grającego w piłkę podczas niemieckiego Oktoberfestu. - Ten sukinsyn pójdzie na długie lata do stanowego więzienia - zareagował Rittenband. Polański, gdy dowiedział się o reakcji sędziego, postanowił uciec z USA.
Gdy film wyemitował amerykański kanał HBO prawnicy Polańskiego powołali się na słowa Wellsa. Zarzucili nieżyjącemu od 1993 r. sędziemu złamanie prawa (sędzia przed wydaniem wyroku nie ma prawa o nim rozmawiać) i w ten sposób próbowali doprowadzić do zamknięcia sprawy przeciwko Polańskiemu, co jednak się nie udało.
Teraz jednak Wells mówi, że przed kamerą kłamał, bo nie sądził, ze film zostanie wyemitowany w USA.