Światowa prasa o Polańskim: Nie mylmy ofiary ze sprawcą

rim, pap
29.09.2009 , aktualizacja: 29.09.2009 13:56
A A A Drukuj
Nie zapominajmy o czynie, którego dopuścił się Roman Polański i o tym, że reżyser został potraktowany z niezwykłą pobłażliwością - pisze we wtorek brytyjski "The Independent".
Bardzo wysoka suma w gotówce to nowa propozycja starającego się o wyjście z aresztu Romana Polańskiego
Fot. INA FASSBENDER REUTERS
Bardzo wysoka suma w gotówce to nowa propozycja starającego się o wyjście z aresztu Romana Polańskiego
"Nie mylmy w tej sprawie ofiary ze sprawcą - przestrzega komentator dziennika Dominic Lawson. Podkreśla, że w obronę Polańskiego, zatrzymanego w sobotę w Zurychu, bezkrytycznie zaangażowali się filmowi celebryci i polityczny establishment. Człowiek, który użył środka oszałamiającego by odbyć stosunek seksualny z 13-letnią dziewczyną, w normalnych warunkach nie mógłby liczyć na bezkrytyczne poparcie politycznego i literackiego establishmentu - napisał Lawson.

Według Lawsona argument obrońców Polańskiego, że 13-latka była dojrzała jak na swój wiek i nie sprzeciwiała się, nie zdejmuje z Polańskiego odpowiedzialności za "odrażający czyn", ponieważ wykorzystał sławę i kontakty w świecie mody, by uwieść nieletnią.Lawson zauważa, że Polański nigdy nie wyraził żadnej skruchy z powodu swego czynu, a nawet bezpodstawnie zasugerował w 2003 r. przy okazji skandalu z Monicą Lewinsky, że jest ofiarą podwójnych standardów wymiaru sprawiedliwości.

"Gdyby to 13-letniej córce któregoś z celebrytów [broniących Polańskiego] zaaplikowano narkotyki i zgwałcono, czy nadal mieliby oni poczucie, iż sprawca tego czynu jest w rzeczywistości jego ofiarą?" - pyta retorycznie Lawson.

Zastrzega następnie, że nie kwestionuje tego, iż Polański jest filmowym geniuszem, ale podziela opinię lorda Actona, który przestrzegał przed nierównym i selektywnym stosowaniem prawa wobec ludzi osiągających sukces, wysoko postawionych społecznie lub geniuszy.

W podobnym tonie komentują sprawę Polańskiego dwie największe włoskie gazety "Corriere della Sera" i "La Repubblica". Nestorka włoskich krytyków Natalia Aspesi napisała na łamach "La Repubblica", że nigdy wcześniej nie widziano takiej mobilizacji. Tymczasem - jak zauważyła - nie można zapominać o tym, że chodzi o przestępstwo seksualne dokonane na trzynastolatce. Według autorki komentarza zatytułowanego "Polański, jeśli sztuka przekreśla winę", za skandal uważa się obecnie nie tamto przestępstwo, do którego reżyser się przyznał, ale zatrzymanie winnego. "Oczywiście, nie jest to byle jaki winny, ale laureat Oscara, genialny autor, wielbiony reżyser" - zauważyła Aspesi. I pyta: "Czy według tych cieszących się autorytetem jego zwolenników talent powinien przekreślić gwałt na dziewczynce? Czy więcej wart jest piękny film od zranionej dziewczyny?. A może, jak uważa większość młodej generacji blogerów, gwałciciel pozostaje nim nawet jeśli jest wielkim artystą i nawet po 30 latach czyn nie może być złagodzony, przestępstwo przedawnione, winny uniewinniony?".

Z kolei Maria Laura Rodota napisała w "Corriere della Sera", iż Polański "jako reżyser jest genialny". "Ale jest dorosłym, odpowiedzialnym za swe czyny; nie może uniknąć wyroku za popełnienie przestępstwa przeciwko drugiej osobie tylko dlatego że w swoim czasie wyreżyserował "Chinatown" - stwierdziła Rodota.

Jej zdaniem mobilizacja przyjaciół Polańskiego, świata filmu, francuskich polityków "wydaje się godna lepszej sprawy". "Wiele osób nie rozumie, dlaczego dla normalnych ludzi kara powinna być nieuchronna, natomiast dla VIP-ów - mniej pewna" - oceniła dziennikarka i dodała: "Ale nie tłumaczmy tego reżyserom, aktorom i francuskim ministrom; wytłumaczmy to dziewczynkom (proszę)".

"Wymiar sprawiedliwości ma rację, ścigając Polańskiego" - pisze w komentarzu redakcyjnym "Los Angeles Times". Dziennik tłumaczy, że nie ma znaczenia, iż reżyser nie byłby zapewne ścigany przez tak długi czas, gdyby nie był celebrytą. Tak jak nie ma znaczenia, że jego ofiara nie chce już, by Polański stanął przed sądem. "Ściganie odbywa się w imieniu państwa, a nie ofiary" - podkreśla "LA Times" przypominając, że ta sprawa mogła już dawno zostać zakończona, ale reżyser "uciekł z kraju".

"Jestem wielkim fanem Polańskiego, a "Chinatown" to jeden z moich ulubionych filmów w historii kina" - podkreśla w "Washington Post" Eugene Robinson. Przyznaje, że "generalnie zgadza się z europejskim postrzeganiem, że Amerykanie mają skłonność do bycia pruderyjnymi i hipokrytami w sprawach seksu". Uważa jednak, że Polański powinien ponieść zasłużoną karę. "Dorosły mężczyzna faszeruje narkotykami i gwałci 13-latkę? To nie jest kwestia tego jednego czynu. To jest złe w jakimkolwiek powszechnym pojęciu moralnym - i zasługuje na ostrzejsze ukaranie niż tylko trzy dekady niezłego życia na wygnaniu".

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy