Prezydent przestrzegał w audycji "Sygnały Dnia" przed nową odsłoną Paktu Ribbentrop - Mołotow. Dodał, że wątpi, by w Europie mogła wybuchnąć kolejna wojna, chociaż nic nie jest wykluczone. - Ale to nie oznacza, że niektóre państwa nie mogą być całkowicie zdominowane przez obce wpływy - wyjaśniał. Prezydent nie powiedział wprost, kogo się obawia. Ale z jego słów jasno wynika, że chodzi o Rosję i Niemcy.
Obawy prezydenta trudno jednak potwierdzić. Rosja i Niemcy planują wprawdzie budowę gazociągu bałtyckiego, który ominie Polskę, a w rękach Moskwy może stać się narzędziem gazowego szantażu. Decyzję o budowie Niemcy podjęli nie pytając się nikogo w Europie o zdanie. Dalej forsują projekt mimo, że poważne zastrzeżenia kolejne zgłaszały polskie rządy. Podwodna rura, to jednak za mało, by mówić o nowym spisku Berlina i Moskwy godzącym w ich sąsiadów.
Niemcy? Są po naszej stronie Prezydentowi trzeba za to przypomnieć, że gdy w 2007 r. wybuchła polsko-rosyjska wojna o mięso, Niemcy stanęły po naszej stronie, a zmuszenie Rosjan do zniesienia embarga było jednym z priorytetów niemieckiej prezydencji w UE. Rok temu szef niemieckiej dyplomacji naciskał na Kreml, by otworzył cieśninę Pilawską i wpuścił statki na polski Zalew Wiślany. Podczas zeszłorocznej wojny w Gruzji czy zimowego kryzysu gazowego, który pozbawił ogrzewania mieszkańców Bałkanów to akurat nie Niemcy były krajem, który patrzał na rosyjskie postępowanie przez palce. Fakt, za rządów Gerharda Schrödera, o Władimirze Putinie mówiono w Niemczech, że jest "kryształowym demokratą". Ale dziś Berlin nie jest już tak naiwny.
Europa? Wzmocnijmy ją Europa - jak zauważa prezydent - też nie jest taka sama. Unia Europejska powstała po to, by uchronić kontynent właśnie od powtórki z 1939 r. Gwarancja pokoju i stabilności będzie tym pewniejsza, im silniejsza będzie wspólnota. Im mocniejsza będzie unijna solidarność, im donośniej głos UE brzmiał będzie na świecie. To są dość proste prawdy.
Jeśli prezydent faktycznie tak obawia się sąsiadów, powinien być głównym orędownikiem wzmacniania integracji. Powinien od początku kadencji budować w UE silną pozycję Polski . Tymczasem od roku nie podpisał traktatu lizbońskiego, o wzmacnianiu UE zwykle wyraża się niechętnie, nie protestował, gdy rząd PiS o mały włos nie doprowadził do izolacji Polski.
Chciałbym, by prezydent zamiast przestrzegać przed historycznymi wrogami i zaczął wyciągać z historii wnioski.
Czytaj więcej, skomentuj na blogu Bartosza Wielińskiego