Chiny: 476 zaatakowanych zakażonymi strzykawkami. Protesty

tm
03.09.2009 , aktualizacja: 03.09.2009 21:29
A A A Drukuj
Według relacji świadków, do miasta przybywają Fot. CHINA DAILY REUTERS Według relacji świadków, do miasta przybywają "niezliczone" siły policji
W ciągu ostatniego miesiąca ponad 400 Chińczyków zostało zaatakowanych strzykawkami przez chińskich muzułmanów - Ujgurów. Igły mają być zakażone "nieznaną chorobą" - donosi CNN. Chińczycy protestują.
Na ulicach Urumqi pojawiły się uzbrojone kordony policji
Fot. STRINGER/CHINA REUTERS
Na ulicach Urumqi pojawiły się uzbrojone kordony policji
Tysiące ludzi protestuje przeciwko atakom Ujgurów
Fot. STRINGER/CHINA REUTERS
Tysiące ludzi protestuje przeciwko atakom Ujgurów
Tysiące Chińczyków maszeruje ulicami leżącego na zachodzie kraju miasta Urumqi. Protestują przeciwko - ich zdaniem - za małej ochrony policji - donosi CNN.

Chińczycy są przerażeni. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca ok. 476 osób zostało zakażonych strzykawką. Ataków dopuszczają się Ujgurowie - Chińczycy muzułmańskiego wyznania. Atakują przybywających do regionu Chińczyków Han - najliczniejszą grupę etniczną kraju. Hanowie stanowią ponad 92 proc. populacji kraju.

Do ataków dochodzi przede wszystkim w Urumqi, stolicy autonomicznego regionu Ujgurów Xinjiang.

Wiele zaatakowanych osób wymaga stałej opieki lekarskiej i jest hospitalizowana. Jednak do tej pory nie poinformowano o żadnym przypadku śmiertelnym.

Policja szuka winnych

Policja stara się opanować napiętą sytuację w mieście. Do tej pory funkcjonariusze złapali 15 osób. Wszystkie odpowiedzą za "celowe zadanie ran kłutych". Jak donosi rządowa agencja informacyjna Xinhua, wszyscy złapani zostali już postawieni w stan oskarżenia.

Na razie demonstracje mają pokojowy przebieg. Do miasta jednak przybywają policyjne posiłki. Niektóre źródła mówią o "niezliczonej" ilości wysłanego do Urumqi wsparcia. Tymczasem na ulice według świadków wyszły "tysiące" ludzi.

- Protesty trwają właśnie teraz. Na ulicach są sami Hanowie - relacjonuje dyrektor jednej z mieszczących się w Urumqi galerii. Mężczyzna jednak odmawia podania swojego nazwiska, bojąc się zemsty ze strony Ujgurów.

Nieznany wirus

Jedna z mieszkanek stolicy regionu Xinjiang poinformowała, że wszystkie ataki były motywowane przynależnością etniczną. Według niej, mieszkańcy otrzymują od władz specjalne wiadomości ostrzegające przed atakami z użyciem strzykawek, zawierających nieznanego wirusa.

Plotka o niebezpiecznym wirusie bardzo szybko rozprzestrzenia się pośród coraz bardziej spanikowanych Hanów.

Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych uspokaja, że ministerstwo nic nie wie o protestach. - Nie otrzymaliśmy tego typu informacji. Rząd na pewno jest zdolny zapewnić stabilność i jedność społeczeństwa w tym regionie - powiedziała.

Konflikt etniczny

Konflikt etniczny między Chińczykami Han a Ujgurami wybuchł w lipcu. Wtedy też w stolicy prowincji doszło do bardzo gwałtownych protestów w wynik, których zginęło co najmniej 200 osób.

Ujgurzy postrzegają chińską prowincję za swoją ojczyznę. Jednak do ujgurskich miast i wsi od kilku lat przybywają tysiące Chińczyków. Rząd świadomie wspiera migrację. Tworzy specjalne ułatwienia dla przeprowadzających się. Ułatwia Hanom otrzymanie pracy czy studiowanie na uniwersytecie, tym samym odbierając Ujgurom przywileje.

- Jak słyszałam, nawet dzisiaj w trakcie protestów ludzie byli zakażani strzykawkami. Ludzie sa rozwścieczeni, że rząd nic nie robi z atakami Ujgurów - opowiada CNN pracownica jednego z urumqijskich banków.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy