Kaddafi świętuje 40 lat swej władzy

Jacek Pawlicki, Reuters
01.09.2009 , aktualizacja: 01.09.2009 10:18
A A A Drukuj
Organizując wielką, trwającą sześć dni fetę libijski przywódca chce pokazać, że niegdyś zamknięta i izolowana przez Zachód Libia, zmieniła się i otworzyła na świat
Muammar Kadafi, 19 grudnia 2003 r.
Fot. Leila Gorchev / AP
Muammar Kadafi, 19 grudnia 2003 r.
Wielkie fajerwerki odpalone z pokładu statku zacumowanego pod Trypolisem, 400 tancerzy i tancerek, którzy w noc z wtorku na środę mają odtańczyć 12 tys. lat historii, akrobacje lotnicze i orkiestry wojskowe, pustynni Tuaregowie z tysiącem swych najlepszych wielbłądów i balony z gorącym powietrzem unoszące się nad libijską pustynią. W Trypolisie rozpoczęły się dziś huczne obchody "libijskiej rewolucji", która wywindowała do władzy tego, kto okrzyknął się później "przywódcą wszystkich arabskich przywódców, królem królów Afryki i imamem muzułmanów".

W roku 1969 w bezkrwawym zamachu wojsko obaliło króla Idrisa i proklamowało utworzenie Libijskiej Republiki Arabskiej. 27-letni, mało znany jeszcze wówczas pułkownik Muammar al-Kaddafi, jako stojący na czele rewolucjonistów został mianowany szefem libijskiego rządu. Przez całe dekady uważany za głównego sponsora terroryzmu na świecie, ostatnio wrócił na światowe salony, choć wciąż wywołuje kontrowersje.

Święto potrwa sześć dni. Na ten czas Trypolis zmienił się w Mekkę dla afrykańskich i autorytarnych przywódców. Głównymi gośćmi są zaprowadzający socjalizm w Wenezueli Hugo Chavez i rządzący Sudanem Omar al-Baszir, ścigany międzynarodowym listem gończym za zbrodnie w Darfurze.

- Libia otwiera się na świat, takie ma być główne przesłanie show - mówi Philippe Skaff, który stoi na czele zespołu zachodnich ekspertów zaangażowanych w przygotowanie święta. Najwyraźniej jednak świat Zachodu nie otworzył się na święto Kaddafiego. W Trypolisie zabrakło ważnych gości z Zachodu, a główne europejskie mocarstwa i USA reprezentować będą ambasadorzy.

Włoski premier Silvio Berlusconi, który z powodów ekonomicznych utrzymuje dobre stosunki z Kaddafim, pojawił się w Trypolisie, ale w niedzielę. Przyjechał tam na obchody pierwszej rocznicy podpisania włosko-libijskiego traktatu o przyjaźni. Politykom włoskiej opozycji nie udało się przekonać premiera, by odwołał tę wizytę - choćby ze względu na to, że niewiele wcześniej w Libii jak bohatera narodowego przywitano właśnie zwolnionego ze szkockiego więzienia zamachowca z Lockerbie, Abdelbaseta al-Megrahiego.

Umierający na raka Libijczyk odsiadywał dożywocie za przygotowanie w 1988 roku zamachu, w wyniku którego lecący z Londynu do Nowego Jorku samolot linii Pan Am eksplodował w powietrzu nad szkockim miasteczkiem Lockerbie. Zginęło 270 osób, głównie Amerykanie. Pod koniec sierpnia szkocki wymiar sprawiedliwości podjął decyzję o zwolnieniu terrorysty ze względów humanitarnych. Oburzyły się nie tylko rodziny ofiar, ale i politycy w USA. Decyzję o uwolnieniu al-Megrahiego skrytykował nawet prezydent USA Barack Obama.

Po zwolnieniu terrorysty burza rozpętała się także na Wyspach Brytyjskich. Opozycja oskarżyła rząd o potajemne konszachty z Kaddafim. Dziennik "Sunday Times" napisał, że za uwolnienie al-Megrahiego Wielka Brytania została odpowiednio wynagrodzona. British Petroleum ma ponoć niebawem ujawnić, że podpisał z libijskimi władzami kontrakt na wydobywanie ropy i gazu opiewający na sumę 900 milionów dolarów.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy