Przestępcy coraz częściej chowają się za muzułmańską chustą zakrywającą twarz. - Kiedy wchodzę do sklepu, od razu czuję się podejrzana - opowiada 30-letnia Jordanka Dalal Abbadi. - Wcześniej właściciele sklepów nawet na mnie nie patrzyli, teraz natychmiast ktoś podchodzi i nie odstępuje mnie na krok. Nie może być tak, że tylko dlatego, że zasłaniam twarz, jestem traktowana jak złodziejka!
Jordańscy sprzedawcy mają powody do niepokoju. W ostatnim czasie gwałtownie wzrosła liczba przestępstw dokonywanych przez bandytów w nikabach. Od 2008 r. policji zgłoszono 170 takich przestępstw, głównie kradzieży i napadów z bronią w ręku; udało się złapać 50 "zasłoniętych" przestępców.
Policja nadal szuka dwóch mężczyzn, którzy w lipcu w dzielnicy Abdun w Ammanie z zasłoniętymi twarzami ostrzelali policjantów.
W zeszłym roku dwóch bandytów aresztowano po zuchwałym obrabowaniu banku Société Générale w Ammanie. Gdy weszli, wyglądali jak pobożne muzułmanki, po czym niespodziewanie zagrozili pracownikom bronią i ukradli kilkadziesiąt tysięcy dolarów.
Kobiet zasłaniających twarz w pięciomilionowej Jordanii jest ok. 150 tysięcy, większość pozostałych nosi hidżab, czyli chustę zasłaniającą włosy. Chociaż wszystkie cieszą się szacunkiem jako pobożne muzułmanki, przez ostatnie przestępstwa Jordańczycy zaczynają nieufnie odnosić się do zasłaniania twarzy. Pojawiają się nawet głosy, że nikabu trzeba zakazać.
Taką propozycję zgłosił m.in. Muhannad Mubajdin z poczytnego dziennika "Al-Ghad" ("Jutro"), w artykule "Zepsucie za zasłoną". - To nie jest sprawa słuszności noszenia nikabu, ale tego, jak katastrofalne skutki ma jego nadużywanie - pisze dziennikarz. - Czy nie stał się przypadkiem skutecznym sposobem ukrywania tego, co nielegalne i niemoralne?
W tej samej gazecie karykaturzysta Imad Hadżdżadż opublikował rysunek, na którym dwaj przyjaciele w nikabach chwalą się, że w ten sposób oszukają policję i wierzycieli, a przy okazji unikną świńskiej grypy.
Według obrońców nikabu jego przeciwnicy używają przestępstw jako pretekstu, żeby raz na zawsze pozbyć się z jordańskich ulic kobiet z zasłoniętą twarzą.
- Rząd wykorzystuje tę sytuację, żeby zeświecczyć społeczeństwo - przekonuje Hamam Said, przywódca jordańskiej gałęzi Bractwa Muzułmańskiego, radykalnej organizacji muzułmańskiej wywodzącej się z Egiptu. - Chce zmusić przyzwoicie ubrane Arabki, żeby zrezygnowały z czystości i ślepo podążały za globalizacją - tłumaczy.
Wtóruje mu Hajat Musajmi, deputowana Bractwa do parlamentu. - Przecież kryminaliści mogą przebrać się w różne rzeczy, nie tylko w nikab, nie może być tak, że właśnie muzułmańska zasłona kojarzona jest z przestępstwami.
Jordanka Hiba Abu Rabi mówi gazecie "The Jordan Times", że nikab kojarzy się w Jordanii coraz gorzej nie tylko ze względu na rosnącą liczbę przestępstw. - Ludzie coraz częściej myślą: one zasłaniają twarz, żeby coś ukryć, coś wstydliwego, nawet prostytucję. Mam koleżanki, które z tego powodu już zdjęły zasłonę - przyznaje.
Dziennikarzy broni publicysta gazety "Ad Dustur" ("Konstytucja") Hilmi Asmar. - Media po prostu relacjonują to, co się dzieje. Wiem, jak ważny jest w naszym społeczeństwie nikab, rozumiem, że kobiety mają prawo go nosić. Jednak skoro jest wykorzystywany do niecnych celów, musimy o tym mówić - tłumaczy.